Po blisko pół roku rozgrywek dotarliśmy do najbardziej ekscytującego etapu – play-off! Każdy mecz jest meczem o stawkę, granica błędu maleje, każde trafienie do kosza może decydować o tym, kto stanie na podium, a kto przedwcześnie zakończy sezon. Jak zapowiada się rywalizacja w ćwierćfinale? Przeczytajcie niżej!
Podsumowanie sezonu zasadniczego
Biało-Zielone rozpoczęły rozgrywki z kopyta. W pierwszym meczu pokonały zawsze groźny zespół z Sosnowca. Rozpoczęły serię zwycięstw, która trwała do grudnia. W meczu mikołajkowym uległy na wyjeździe drużynie z Gorzowa, której skuteczność rzutów z dystansu nie pozwoliła na nawiązanie walki. Dwa tygodnie później przyszło pierwsze potknięcie, kiedy po słabym meczu drużyna przegrała w Krakowie. Reakcja drużyny była rewelacyjna – na start rundy rewanżowej Lublinianki wygrały aż 66:105 w Sosnowcu.
Po zwycięstwach w Bydgoszczy i Torunie już wydawało się, że drużyna słabszy etap ma za sobą. Niestety, po długiej serii meczów wyjazdowych, w pierwszym od miesięcy meczu we własnej hali zawodniczki LOTTO AZS UMCS Lublin potknęły się raz jeszcze, tym razem w starciu z drużyną z Gdyni. Raz jeszcze kibiców czekał rollercoaster; tydzień później w bardzo dobrym stylu drużyna wygrała we Wrocławiu, aby w kolejnym spotkaniu stracić punkty w Poznaniu, gdzie zespół zwyczajnie nie zagrał dobrze.
Z początkiem lutego drużyna wreszcie wróciła na dobre do gry we własnej hali. Wygrała spotkanie z niżej rozstawionymi drużynami z Warszawy, Bochni i Jeleniej Góry. Niestety, nie udał się rewanż z drużyną z Gorzowa. Chociaż Biało-Zielone o wiele lepiej poradziły sobie z ograniczeniem strzelców rywali, o tyle nie radził sobie z ich gwiazdami. Po wyrównanym spotkaniu w końcówce szalę przeważyły rywalki, które wygrały 70:75. Na osłodę Biało-Zielone wzięły rewanż na zespole Wisły Kraków, w ostatnim meczu rundy zasadniczej pokonując je 74:71.
Fakt, iż w podsumowaniu sezonu skupiamy się właśnie na porażkach nie stanowi bynajmniej przytyku – wręcz przeciwnie. W 22 spotkaniach Biało-Zielone odniosły aż 17 zwycięstw. Jedynym zespołem, którego nie zdołały pokonać był zespół z Gorzowa Wielkopolskiego, a i w tym przypadku przebieg drugiego spotkania podpowiada, że nie jest to rywal poza zasięgiem.
Do fazy play-off Lublinianki podejdą z drugiej lokaty, za drużyną z Gorzowa, przed drużynami z Wrocławia, Poznania i Sosnowca. W pierwszej fazie zmierzą się z zespołem Wisły Kraków.
Rotacje
Stara koszykarska prawda mówi, że skład drużyny nie jest zamknięty dopóki zamknięte nie jest okienko transferowe. Nie inaczej było w przypadku Biało-Zielonych. Na przestrzeni sezonu zespół opuściły Seehia Ridard, Laura Gil, Destiny Slocum oraz Justyna Adamczuk. Każdy z tych przypadków był inny, za każdą decyzją stały inne pobudki, wszystkim zawodniczkom dziękujemy i życzymy wszystkiego dobrego. Były częścią każdego sukcesu, jaki odniosła drużyna.
Natura nie znosi próżni; z personalnym stratami przyszły też wzmocnienia. Do zespołu dołączyła Dragana Stankovic, Kamila Borkowska oraz Brooque Williams. Młodzieżową rotację wzmocniły zaś Nikola Pogorzelska i Laura Poleszak.
Czym jest faza play-off?
W sezonie regularnym każdy z zespołów rozegrał 22 spotkania – z każdym z 11 rywali zmierzył się dwukrotnie, raz we własnej hali oraz raz na wyjeździe. W oparciu o odniesione zwycięstwa i porażki każdy z zespołów został sklasyfikowany na pozycji 1-12. 8 najlepszych drużyn weźmie udział w fazie play-off i zawalczy o medale. Drużyny zmierzą się w parach 1-8, 2-7, 3-6 i 4-5. Rywalizacja toczyć się będzie do trzech zwycięstw. Pierwsza drużyna, która trzykrotnie zwycięży awansuje do kolejnego etapu. Przegrany zakończy sezon lub, w przypadku półfinału, zagra o brąz.
Dzień świstaka
Biało-Zielone zamykały sezon regularny meczem z Wisłą Kraków i meczem z Wisłą Kraków otworzą fazę play-off. Rywal z małopolski jest Lubliniankom więc dobrze znany. Nie tylko pokonał je w meczu w Krakowie, ale też z dobrej strony pokazał się w spotkaniu rewanżowym. Faworytkami bez wątpienia będą Lublinianki, jednak nie mogą pozwolić sobie na zlekceważenie rywalek.
W drużynie z Krakowa na wyróżnienie z pewnością zasługuje Taylor Williams. Amerykanka występująca na pozycji numer 4 to pierwsza siła w ofensywie zespołu. Co mecz zdobywa przeszło 17 punktów, dokłada do tego znakomite 13 zbiórek. W spotkaniach z Biało-Zielonymi zdobywała odpowiednio 25 i 22 punkty. Jej zatrzymanie będzie więc wśród defensywnych priorytetów zawodniczek LOTTO AZS UMCS Lublin.
Ćwierćfinały w OBLK
A jak prezentują się inne pary play-off? W parze 1-8 spotkają się drużyny z Gorzowa Wielkopolskiego i Gdyni. Chociaż jest to powtórka finałów minionego sezonu, nie należy postrzegać tego starcia w podobnych kategoriach. Drużyna z Gdyni od miesięcy mierzy się z poważnymi problemami organizacyjnymi. Rywalizuje w ograniczonym, przetrzebionym składzie, a niedawno za sprawą kontuzji straciła jeszcze liderkę, Barborę Wrzesinski. Nie trudno o wskazanie faworyta tej rywalizacji.
W parze 3-6 zmierzą się zespoły z Wrocławia i Torunia. Chociaż to drużyna z Dolnego Śląska pochwalić się może znacznie lepszym bilansem (16:6 do 11:11), zespół z Torunia udowodnił już, że może zaskoczyć. Niedawno pokonał na wyjeździe lidera z Gorzowa, bliski zwycięstwa był w spotkaniu numer jeden. W starciach z drużyną z Wrocławia dwukrotnie górą była Ślęza, aczkolwiek o deklasacji nie może być mowy; spotkania skończyły się wynikami 60:66 i 65:58. Rywalizacja w tej parze może okazać się ciekawsza, niż sugeruje tabela.
Jak za to zapowiada się rywalizacja u sąsiadów w tabeli? Na pozycji 4 i 5 rundę zasadniczą zakończyły zespoły z Poznania i Sosnowca. Obydwie ekipy odniosły 14 zwycięstw w 22 spotkaniach, jednak należy zwrócić uwagę, że sezon drużyny z Sosnowca obfitował we wzloty i upadki. Za nieregularność odpowiedzialne było przede wszystkim zdrowie; drużyna na długie tygodnie straciła swoją rozgrywającą, Mateę Tadic. Dlatego, chociaż w dwóch spotkaniach górą były Poznanianki (78:84 i 83:70), seria zapowiada się ekscytująco. Sosnowiec to zespół o szczególnie dużym potencjale ofensywnym. To w koszulce drużyny ze Śląska gra Sydney Taylor, główna kandydatka do tytułu MVP, zdobywająca przeszło 23 punkty na mecz. Blisko 20 punktów notuje jej rodaczka, Catherine Reese. Istnieje szansa na to, że głodni koszykówki kibice zobaczą aż 5 wyrównanych spotkań.
autor tekstu: Tomasz Mirski
autor zdjęć: Elbrus Studio