azs umcs lublin

Strona główna » Thriller w starciu z drużyną z Bochni

AZS UMCS Lublin

8 lutego Biało-Zielone podejmowały w Lublinie zespół Contimax MOSiR Bochnia. Zespół z małopolski jest jednym z beniaminków bieżącego sezonu. Pomimo niedużego stażu sezon na pewno może uznać za udany, na ostatniej prostej sezonu wciąż licząc się w walce o play-off. O potencjale drużyny przekonały się już drużyny z Gorzowa Wielkopolskiego czy Sosnowca, które musiały uznać ich wyższość. Mimo lokaty w dolnej części tabeli, drużyna z Bochni udowodniła, że jest w stanie postraszyć każdy zespół Orlen Basket Ligi Kobiet.

Pierwsze minuty stanowiły trafny zwiastun spotkania. Pierwsze punkty dla Biało-Zielonych zdobyła Brooque Williams, w kolejnych posiadaniach na prowadzenie wyszła drużyna gości. Dwa trafienia Ryan dały przewagę Lubliniankom, powiększyła ją bardzo skuteczna w spotkaniu Williams. Do końca kwarty Bochnianki były o krok za Biało-Zielonymi, wynik pierwszej kwarty celną trójką zamknęła Robbi Ryan. Zespoły na pierwszą przerwę zeszły przy wyniku 21:17.

Drugie dziesięć minut lepiej rozpoczęła drużyna gości, która szybko doprowadziła do remisu 21:21. W kolejnych posiadaniach drużyny wymieniały się trafieniami, z wynikiem oscylującym wkoło remisu. Dopiero celna trójka Ryan i trafienie Gatling pozwoliło odskoczyć nieco rywalkom (29:24), nie trwało do jednak długo, gdyż zaledwie półtorej minuty później wynik brzmiał już 31:30. Ostatecznie kwarta zakończyła się remisem (16:16), w związku z czym Biało-Zielone schodziły na przerwę z wynikiem 37:33.

O ile o drugiej kwarcie można powiedzieć, że Biało-Zielone miały problem ze znalezieniem swojego rytmu, o tyle trzecia kwarta przyniosła jednoznaczny kryzys w grze drużyny. Chociaż rozpoczęła się od celnej trójki Williams, rywalki szybko odrobiły stratę, a w połowie kwarty wyszły na prowadzenie. Wynik w kwarcie ustaliło trafienie za 3 Marcinkowskiej, dające drużynie gości prowadzenie 50:54.

Rozpoczynając ostatnią kwartę to Biało-Zielone znalazły się pod presją, zmuszone do tego aby we własnej hali odrabiać straty. Pierwsze trafienie należało, a jakże, do Brooque Williams. Amerykanka zapisała na swoim koncie kolejną trójkę i była zdecydowanie najjaśniejszym punktem w ofensywie Lublinianek. Po tym, jak celnym trafieniem z dystansu odpowiedziała Marcinkowska, akcje 2+1 zanotowała Aldona Morawiec. Skuteczna gra w ofensywie Lublinianek pozwoliła im odzyskać prowadzenie. Na 6 minut do końca meczu dwa celne rzuty wolne trafiła Kamila Borkowska, dając zespołowi wynik 62:60. Najbliższe posiadania to kolejny fragment koszykarskiego koncertu Williams, która najpierw trafiła dwa rzuty wolne, po których trafiła jeszcze dwukrotnie z gry. Wynik 62:65 na 3 minuty do końca spotkania dawał Biało-Zielonym drobny margines błędu. Jak się miało okazać, był to margines absolutnie konieczny. W przeciągu półtorej minuty za 3 trafiła Walczak, 4 punkty dołożyła Jones i na niespełna półtorej minuty do końca meczu tablica wyników wskazywała remis 72:72. Na szczęście dla zebranych w hali kibiców, po raz kolejny zespół mógł liczyć na skuteczność Williams, która do wyniku swojej drużyny dołożyła dwa punkty. Nie był to bynajmniej koniec emocji; na 13 sekund do końca spod kosza  trafiła Walczak. O przerwę na żądanie poprosił trener Kowalewski. Zespół wykorzystał ją wzorowo – na 6 sekund do końca meczu trafienie spod kosza wykończyła Markeisha Gatling. Zespół z Bochni oddał jeszcze rzut na dogrywkę, jednak dobra defensywa pozwoliła zamknąć mecz wynikiem 76:74.

Nie można nie wyróżnić indywidualnego występu Brooque Williams. Amerykanka zapisała przy swoim nazwisku 28 punktów na rewelacyjnej skuteczności 11/13 z gry w tym 2/3 za 3 i 4/4 za 1. Zanotowała przy tym również 8 zbiórek, 3 asysty i 2 przechwyty. Znakomite 16 punktów, 8 zbiórek i 8 asyst zanotowała Robbie Ryan, 9 punktów i 9 zbiórek dołożyła Kamila Borkowska.

autor tekstu: Tomasz Mirski
autor zdjęć: Elbrus Studio

0
    0
    Twoje zakupy
    Twój koszyk jest pusty