azs umcs lublin

Strona główna » Powrót do Euroligi musi poczekać

AZS UMCS Lublin

Niestety, wyjazdu do Węgierskiego Miszkolca zespół nie zaliczy do udanych. Drużyna udała się tam z nadzieją na wywalczenie awansu do sezonu regularnego FIBA Euroligi Kobiet, musiała jednak uznać wyższość zespołu DVTK Huntherm.

W spotkaniu numer 1 lepsze były Lublinianki. Zagrały wtedy dobrze przede wszystkim w defensywie, przed osiągnięciem lepszego wyniku powstrzymały je znakomita skuteczność rzutów dystansowych rywalek oraz przestoje w ofensywie. Zadaniem w meczu rewanżowym było więc powtórzenie dobrej gry w obronie oraz skuteczniejsza realizacja taktycznych założeń.

 

Już w pierwszych minutach meczu pojawiły się problemy ze zrealizowaniem tego planu. Mecz, który miał przypominać pojedynek szpadzistów, przypominał raczej starcie na bokserskim ringu. Defensywa spadła na drugi plan kosztem ofensywnych popisów. Żaden z zespołów nie pozostawał dłużny drugiemu, wymieniając się prowadzeniem. Ostatecznie lepsze były Węgierki, które po pierwszej kwarcie prowadziły 28:24.

Krótka przerwa nie odmieniła obrazu gry. W dalszym ciągu lublinianki miały problem z tym, aby zewrzeć szyki w defensywie. Na ich nieszczęście, zawodzić zaczął silnik ofensywny. Równa wymiana ciosów z pierwszej kwarty ustąpiła miejsca przyjmowaniu na gardę ataków rywala, okazjonalnie odpowiadając. Coraz wyraźniej zaczęła rysować się przewaga zespołu z Miszkolca, który nieśpiesznie acz nieubłaganie powiększał swoją przewagę. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 53:37 i jasnym było, że jeśli Biało-Zielone chcą dalej myśleć o grze w najlepszej lidze Europy, w drugiej połowie muszą zagrać znacznie lepiej.

 

Trzecia kwarta rozpoczęła się bardzo obiecująco. Powoli lublinianki zaczęły zmniejszać dystans do rywalek. Wciąż brakowały jednak udanego fragmentu, który pozwoliłby dojść węgierki. W trzeciej kwarcie lublinianki zwyciężyły 8:11 i do ostatnich 10 minut podchodziły tracąc w dwumeczu 10 punktów.

Biało-Zielone długo pozostawały w grze. Defensywa wyglądała znacznie lepiej niż w 1. połowie, brakowało jednak serii trafień, które przełamałoby rywalki. W połowie kwarty Biało-Zielone zmniejszyły jeszcze stratę do 64:54, jednak chwilę później przyszedł kolejny słabszy fragment, który pozwolił Węgierkom odbudować bezpieczne prowadzenie. Te nie oddały go już do końca meczu, który skończył się wynikiem 77:59 na korzyść gospodyń. W dwumeczu wynik to 144:129.

Porażka stanowi naturalnie gorzką pigułkę dla całego zespołu. Awans do Euroligi był pierwszym z postawionych przed sezonem celów. Chociaż udział w kwalifikacjach również jest dla Klubu ważnym krokiem naprzód, należy powiedzieć sobie otwarcie, że apetyty były znacznie większe. Naturalnie udział w rozgrywkach FIBA Eurocup również stanowił jeden ze scenariuszy i drużyna będzie walczyć o zwycięstwa nie mniej zażarcie, niż walczyłaby o nie w Eurolidze.

 

Tym z czym zespół musi się zmierzyć najpilniej to diagnoza problemów, które odebrały im upragniony awans. Naturalnie niedopuszczalna jest gra w defensywie, która prowadzi do straty 53 punktów w ciągu dwóch kwart. Jak pisaliśmy wcześniej, gra obronna ma stanowić kamień węgielny tożsamości drużyny. Ubolewać należy nad faktem, że problemem pierwszych 20 minut ostatniego meczu nie jest brak zdolności defensywnych, bo drużyna zdolności te ewidentnie posiada. Dowodzi tego zresztą trzecia kwarta, w której lublinianki zatrzymały rywalki na 8 punktach. 16 stracone w kwarcie czwartej to również wynik dalece bardziej przyzwoity. Nieprawdą jest więc stwierdzenie, że zespołowi zabrakło umiejętności czy wiedzy – zawiodła aplikacja wyżej wymienionych.

Oczywistym pozostaje również fakt, że zespół dysponuje wciąż niezrealizowanym potencjałem po atakowanej stronie parkietu. Plagą meczu były straty, których zespół popełnił aż 23. To również może być pochodną braku konsekwencji w realizowaniu taktycznych założeń. Chwilami widoczny był brak cierpliwości, koszykarskiego wyrachowania. Jest to element gry, nad którym z pewnością zespół będzie pracował.

W poszukiwaniu przyczyn rewanżowej porażki należy pochylić się nad problemem tak samo prozaicznym jak i kluczowym – doświadczeniem. Zespół naszych rywalek ma za pasem nie jeden i nie dwa sezony rozegrane na parkiecie FIBA Euroligi Kobiet. Drużyna rywalizowała i wygrywała w znacznej mierze w niezmienionym składzie. Tego samego niestety nie można powiedzieć o Biało-Zielonych. Bo chociaż indywidualnie nie brakuje im doświadczenia, jako kolektyw jest tworem, który chwiejnie stawia pierwsze kroki. Na jego nieszczęście przyszło mu mierzyć się w wyścigu z zespołem, który nie od dzisiaj dziarsko maszeruje. Euroligowa intensywność gry to coś, czego trudno uświadczyć w innych rozgrywkach, słowa trenera nie zastąpią przy tym po prostu doświadczenia. Węgierki były na to lepiej przygotowane i dlatego to one zasłużyły na awans.

Dobrą wiadomością jest fakt, że to zaledwie początek sezonu. Brak szansy do rywalizowania z najlepszymi jeszcze przez chwilę pozostawi w ustach gorzki smak, jednak już wkrótce wspólnie z Wami zespół rzuci się w wir rywalizacji. 5 października w Lublinie zainaugurujemy sezon Orlen Basket Ligi Kobiet, kilka dni później w czwartek 9 października zespół czeka pierwszy wyjazdowy mecz FIBA Eurocup Women.

Na koniec raz jeszcze gorąco dziękujemy kibicom, którzy osobiście wspierali drużynę w odległym Miszkolcu. W głośnej hali rywala drużyna mogła liczyć na wasze głosy i wasze bębny. Obiecujemy, że dołożymy wszelkich starań, abyśmy z kolejnych wyjazdów wracali w lepszych humorach.

Jesteśmy przekonani, że Biało-Zielone dostarczą Wam ogrom wyśmienitych, koszykarskich przeżyć. Gorąco liczymy, że wspólnie z nami będziecie walczyć o zwycięstwa.

Autor: Tomasz Mirski

0
    0
    Twoje zakupy
    Twój koszyk jest pusty