Po zwycięstwie w pierwszym meczu półfinałów Orlen Basket Ligi Kobiet z drużyną Ślęzy Wrocław Biało-Zielone nie miały wiele czasu na odpoczynek. Już kolejnego dnia, w czwartek 2 kwietnia, czekało je starcie numer 2. Czy zawodniczki LOTTO AZS UMCS Lublin obroniły przewagę własnego parkietu i jak potoczyło się spotkanie? Zapraszamy do lektury relacji!
Chociaż Lublinianki były znacznie lepsze w meczu otwierającym serię, jasnym było, że rywalki do rywalizacji w kolejnym meczu podejdą nie mniej ambitnie. Tym razem oprócz ambicji po ich stronie było więcej szczęścia. W pierwszym posiadaniu Lublinianki aż czterokrotnie ponawiały akcję, jednak każdy rzut wykręcał się z kosza. Z drugiej strony Ślęza imponowała skutecznością; pierwszy rzut i pierwsza celna trójka z rogu w wykonaniu Zuzanny Kulińskiej. Rzutem z półdystansu próbowała odpowiedzieć Ryan, raz jeszcze nieskutecznie. Piłkę zebrała Kulińska, która pobiegła do kontry aby bez wymiany podania oddać celny rzut z półdystansu. W ataku indywidualnie zagrała Williams, która w charakterystyczny sposób kozłem wyprowadziła z równowagi Strautmane i oddała błyskawiczny rzut z półdystansu, zdobywając tym samym pierwsze punkty dla Lublinianek. Niestety po bronionej stronie parkietu Biało-Zielone wciąż szukały swojej formy w defensywie. Zła rotacja Ryan doprowadziła do otwartej pozycji Strautmane. Łotyszka nie zawahała się, błyskawicznie oddając celny rzut za 3 punkty (2:8). Również rzutu z dystansu próbowała Ryan, jednak tym razem piłka minęła się z obręczą.
Na szczęście w kontrataku piłkę zgubiła Mielnicka, biegnącą w kontrze kapitan Biało-Zielonych faulem zatrzymywać musiała Kulińska. Już w grze pozycyjnej dwójkowo zagrały Markeisha Gatling i Klaudia Wnorowska, rzutem Polki zdobywając dwa punkty. Niestety wciąż rozpędzone były Wrocławianki; Vihmane dostrzegła zostawioną bez obrony Strautmane, przerzuciła piłkę w poprzek boiska i środkowa drużyny z Wrocławia dała swojej drużynie kolejne 3 punkty (4:11). W ataku faul wymusić zdołała Williams, zamieniając go na dwa punkty z linii rzutów wolnych. Po nieco słabszym występie dzień wcześniej Amerykanka była jasnym punktem zespołu w pierwszych minutach drugiego meczu. W defensywie bliskie przechwytu były Biało-Zielone, z zamieszania skorzystała jeszcze świetnie dysponowana Kulińska, która wjazdem pod kosz zdobyła kolejne dwa punkty. Lublinianki popełniły prostą stratę przy wyprowadzaniu piłki i Ryan faulem pod koszem musiała zatrzymywać Davis. Amerykanka nie pomyliła się na linii rzutów wolnych. W kolejnym posiadaniu Lublinianki raz jeszcze zbyt dużo miejsca dały Strautmane, która dołożyła kolejną trójkę. Nie udało się odpowiedzieć zagrywką przygotowaną na time-oucie, gdyż rzekomym faulem w ataku przerwali akcję sędziowie jeszcze przed jej rozpoczęciem. Nie zwalniał natomiast zespół Ślęzy i nie zwalniała Zuzanna Kulińska, która z półdystansu dołożyła kolejne dwa punkty (6:20).
Lublinianki były bliskie wpadnięcia w poważne kłopoty, chcąc walczyć o zwycięstwo musiały zmienić obraz gry. Wiadomym było, że Wrocławianki na dłuższą metę nie utrzymają skuteczności z pierwszych minut, jednak gonienie wyniku i odrabianie wysokiej straty to scenariusz daleki od idealnego, nawet przy wsparciu własnych kibiców. Na szczęście Lublinianki wrzuciły właśnie wyższy bieg. Po tym jak obrona skupiła się na stojącej bliżej obręczy Gatling, Amerykanka posłała piłkę do Williams, która celnie przymierzyła z półdystansu. Umiejętność czytania gry przez Markeishę jest ogromnym atutem zespołu i nie inaczej było wczoraj – Amerykanka w samej pierwszej połowie zapisała na swoim koncie 5 asyst. Pod kosz przedarła się jeszcze Vihmane zdobywając kolejne dwa punkty, ale wiatr wiał już w żagle Lublinianek.
Po tym jak Williams postawiła jedną stopę w pomalowanym, pod koszem znalazła się cała piątka zawodniczek Ślęzy. Amerykanka jak przy szwedzkim stole mogła wybrać, do której rzucającej oddać piłkę. Wybrała Robbi Ryan i był to wybór słuszny. Kapitan zespołu ze spokojem przymierzyła za 3 (12:22). W defensywie rzut Mielnickiej blokuje Borkowska, jednak Biało-Zielone nie zbierają piłki. Rzutu z półdystansu próbuje Davis i tym razem trafia. Po szybkim wyprowadzeniu piłki pod kosz wjeżdża Ryan. Raz jeszcze ściąga to wszystkie Wrocławianki pod kosz. Raz jeszcze piłka odegrana jest na obwód, tym razem do Klaudii Wnorowskiej. Niezwykle skuteczna w poprzednich meczach Polka tym razem jednak nie może trafić do kosza, na przełamanie przyjdzie jeszcze chwilę poczekać. Wciąż nieszczelna pozostawała defensywa Lublinianek. Tym razem to Mielnicka atakując kosz dołożyła dwa punkty i na przeszło 3 minuty do końca pierwszej kwarty gospodynie traciły już 26 punktów.
Kolejne posiadanie to kolejne znakomite podanie Gatling. Ilekroć piłka docierała do Amerykanki, tylekroć Wrocławianki ciągnęło do pomalowanego i nie inaczej było tym razem. Znakomicie odczytuje to środkowa jak i reszta drużyny. Błyskawicznie ścięła pod kosz Wojtala, podanie Gatling pozwoliło Polce skończyć akcję lay-upem. Chociaż piłka musiała znajdować się w jej dłoniach ćwierć sekundy, rozgrywająca nie potrzebowała więcej. Dalekim rzutem z półdystansu odpowiedziała Davis, tym razem celnie (14:28). Po drugiej stronie Lublinianki świetnie radziły sobie z obroną strefową Wrocławianek. Dwa podania wystarczyły do tego, aby Ryan ze spokojem dołożyła kolejne trafienie z dystansu.
Na już niespełna minutę do końca kwarty Williams wypatrzyła stojącą pod koszem Borkowską. Błyskawicznym kozłem podała piłkę pod rękami obrońców, Kamila nie zmarnowała prezentu od koleżanki i zdobyła swoje pierwsze punkty. Chociaż tempa nabrała gra w ofensywie, wciąż plagą Biało-Zielonych pozostawała defensywa. Tym razem faul przy rzucie odgwizdano na Aleksandrze Mielnickiej, która wykorzystała jedną z prób. Ostatnie posiadanie kwarty pięknie wykorzystała Dominika Ullmann. Rzucająca musiała poczuć się pewnie, gdyż po podaniu momentalnie wykonała charakterystyczny naskok i nad ręką obrońcy dała zespołowi 3 punkty. W ostatniej sekundzie faul na Dominice Fiszer odgwizdali jeszcze sędziowie. Polka wykorzystała jeden z rzutów, kończąc tym samym kwartę wynikiem 22:30. Jak się miało później okazać, liczba 30 zapisze się w pamięci zespołu z Wrocławia.
Przeszło dwie i pół minuty przyszło nam czekać na pierwsze punkty w drugiej kwarcie, jednak zebrani w hali kibice nie mogli narzekać na otwarcie. Kolejną celną trójkę trafiła Dominika Ullmann która, jak się później okazało, dopiero nabierała tempa. Po przerwie na żądanie trenera Arkadiusza Rusina trójką z rogu odpowiedziała Kraker, jednak Biało-Zielone na dobre wróciły do gry. Kolejną piękną asystą, tym razem do Stankovic, popisała się Gatling, w defensywie fantastycznie powalczyła Wojtala, nie pozwalając, aby piłka trafiła do większej i silniejszej Davis. Po drugiej stronie Klaudia Wnorowska dobrze wypatrzyła gotową do rzutu Ullmann, która raz jeszcze trafiła za 3 (30:33). Rzut Fiszer mija się z obręczą i w rozpędzoną w kontrze Klaudię Wnorowską dopiero pod obręczą faulują Wrocławianki. Skrzydłowa wykorzystała jeden rzut wolny, jednak już w kolejnym posiadaniu Dominika Ullmann wykorzystała odrobinę wolnego miejsca do oddania rzutu. Mimo bliskości obrońcy piłka przecięła siatkę i w połowie drugiej kwarty Lublinianki wyszły na pierwsze od dawna prowadzenie (34:33).
Niesione swoją dobrą grą i głośnym dopingiem kibiców Biało-Zielone grały jak z nut. Floater w biegu trafiła Aleksandra Wojtala, na dwa punkty Vihmane momentalnie trafieniem odpowiedziała Dragana Stankovic. Pięknie w defensywie powalczyła Aldona Morawiec, która najbardziej wykazała się dużym sprytem i refleksem ratując wypadającą na aut piłkę, a następnie przechwytem przerwała grę rywalek. Kolejny faul w ataku odgwizdano Gatling, kiedy silna i bardzo agresywna Davis runęła jak rażona gromem przy kontakcie ze środkową Biało-Zielonych. Na szczęście center drużyny rywalek bez szwanku wyszła z tej brutalnej napaści, bo już w kolejnej akcji w walce podkoszowej odepchnęła Ullmann i Wnorowską w drodze po kolejne punkty. Znakomicie odpowiedziała Ullmann, która zaskoczyła defensywę rywalek kolejnym trafieniem z dystansu. Bardzo trudnym, ekwilibristycznym rzutem z półdystansu popisała się Morawiec, powiększając prowadzenie zespołu (43:37). Rzut wolny wykorzystała faulowana Davis, jednak już w kolejnej akcji Ryan z łatwością znalazła pod koszem Borkowską, która umieściła piłkę w obręczy. Po tym jak rzut Vihmane trafił w parkiet za linią końcową o czas poprosił trener Kowalewski. Przygotowana zagrywka przyniosła skutek, bo kolejne dwa punkty dołożyła Kamila Borkowska. Na przerwę zespoły schodziły przy wyniku 47:38.
Kamila Borkowska zakończyła punktami kwartę numer 2 i tak samo rozpoczęła kwartę numer 3. Stratę popełniły Wrocławianki i raz jeszcze za konstruowanie akcji zabrały się Biało-Zielone. Kiedy nie było miejsca na ścięcie pod kosz, Ryan wróciła na obwód, gdzie podanie zamieniła na kolejne 3 punkty. Czy to ze względu na przebieg meczu czy zwyczajne opadnięcie z sił, zawodniczki Ślęzy widocznie zwolniły. Wykorzystała to kapitan lubelskiej drużyny, która najpierw przechwyciła niedbałe podanie, a następnie sam na sam z koszem wykończyła kontrę. Nie pomogła przerwa na żądanie trenera drużyny gości, gdyż po powrocie na parkiet pierwsze punkty należały do rzucającej z półdystansu Ryan. Po pudle Kraker skutecznie w kontrze zagrały Lublinianki i Williams po podaniu Gatling zdobyła punkty spod kosza.
Na przestrzeni ostatnich 15 minut gry Lublinianki zatrzymały rywalki na zaledwie 8 punktach, same zdobywając ich 36. Kiedy przy wyniku 58:38 z prawej strony boiska za 3 trafiła Kraker, bardziej spostrzegawczy kibice mogli wziąć głęboki oddech. O powtórce wydarzeń z poprzedniej doby nie było jednak mowy. Blokiem na Mielnickiej popisała się Gatling, po czym pięknie kontrę rozegrały Ryan i Borkowska, kończąc ją punktami dynamicznej środkowej. Po rzucie z odejścia trafiły Davis i Gatling, dwa rzuty wolne dla swojej drużyny trafiła Mielnicka. W odpowiedzi pierwszą trójkę w meczu trafiła Klaudia Wnorowska, raz jeszcze dając drużynie 20 punktów przewagi (65:45). W kolejnym posiadaniu kompletnie rozsypała się defensywa Wrocławianek, kiedy Dragana Stankovic otrzymawszy piłkę pod koszem zamieniła rzut prosty na bardzo prosty, oddając jeszcze piłkę do Kamili Borkowskiej.
Dwa punkty dla zespołu Ślęzy zdobyła Kraker, jednak po drugiej stronie zbyt agresywnie po przechwyt poszła Davis. Amerykanka minęła się z piłką, a sytuację momentalnie dobrze odczytała Stankovic atakując kosz. Wrocławianki musiały salwować się faulem. Serbka wykorzystała pierwszą próbę, druga wykręciła się z kosza, jednak zbiórka padła łupem Biało-Zielonych. Niestety mimo dwóch ponowień, nie udało się skończyć akcji punktami. Z linii rzutów wolnych dwa punkty dla swojego zespołu zdobyła Kulińska, która indywidualnie na pewno będzie mogła uznać mecz za udany. Na pewno przyćmi ją za to występ Dominiki Ullmann, która w ostatniej minucie trzeciej kwarty zdobywa kolejne punkty, tym razem po akcji catch and shoot z półdystansu. Ostatni punkt w kwarcie należał do Kamili Borkowskiej, która wykorzystała jeden z rzutów wolnych.
Kwarta rozpoczęła się z wynikiem 71:49 i taki bilans tablica wskazywała przez blisko 3 minuty gry. Niemoc zespołów przełamała, a jakże, Dominika Ullmann, trafiając kolejną trójkę. Trójką odpowiedziała Kraker, zasłony wykorzystała Ryan, aby przymierzyć z półdystansu. Niedługo później celnie z dystansu przymierzyła Aldona Morawiec, powiększając przewagę 79:52. Na niespełna 3 minuty do końca meczu po rzutach wolnych Dominiki Ullmann Biało-Zielone prowadziły już 87:54 i mecz można było uznać za rozstrzygnięty. Zebrani w hali kibice zobaczyli jeszcze na parkiecie Wiktorię Kaczmarek i Nikolę Pogorzelską, które skorzystały z okazji, żeby zebrać nieco doświadczenia. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 89:60 i w rywalizacji do trzech zwycięstw prowadzą 2-0.
Po tym jak zawodniczki LOTTO AZS UMCS Lublin straciły 30 punktów w kwarcie numer jeden, na takim samym wyniku zatrzymały rywalki w kwartach dwa, trzy i cztery łącznie. Lepszy moment drużyny Ślęzy przypadł w pierwszym meczu na kwartę numer 3, to samo wydarzyło się w drugim meczu w kwarcie numer 1. Lubelskich kibiców cieszyć może fakt, że ich zespół każdorazowo reagował znakomicie – nie panikując czy próbując grą indywidualną odwrócić złą passę, ale ufając pracy wykonanej na przestrzeni ostatnich miesięcy i konsekwentnie realizując własne założenia. Po raz kolejny pokazał koszykówkę opartą z jednej strony na mądrej, świadomej współpracy, z drugiej na dojrzałym reagowaniu na boiskowe wydarzenia. Nie zaskakuje znakomity występ Dominiki Ullmann, która to, że rękę ma świetnie ułożoną udowadniała wielokrotnie wcześniej. Cieszy natomiast fakt, że przy słabszej dyspozycji jednego elementu zespołu, inny ma odwagę i umiejętności, aby przejąć ciężar odpowiedzialności.
Mówiąc o występach indywidualnych naturalnie nie sposób nie wspomnieć o znakomitych 24 punktach Dominiki Ullmann, która mecz skończyła trafiając 7 z 9 rzutów z gry. 18 punktów, w tym 4 trójki dołożyła Ryan, która ponadto rozdała 5 asyst i zebrała 6 piłek. Kolejne już double-double zapisała na swoim koncie Kamila Borkowska, zdobywczyni 15 punktów i 11 zbiórek. Świetnie ze swoich zadań wywiązała się cała drużyna, więc chciałoby się wymienić wszystkie zawodniczki. Ponieważ na taką ekstrawagancję nie możemy sobie pozwolić, wspomnimy jeszcze tylko Olę Wojtalę. Chociaż 4 punkty, 2 zbiórki i 3 asysty na pierwszy rzut oka nie wyglądają ekscytująco, rozgrywająca odegrała ogromną rolę w odniesieniu wczorajszego zwycięstwa. Miłośników statystyk odesłać możemy do parametru plus/minus, który w przypadku Polki wyniósł +27 w czasie 24 minut spędzonych na parkiecie.
Gorąco dziękujemy zebranym w hali kibicom! Głośny, serdeczny doping podnosił zespół na duchu podczas trudnych pierwszych minut i dodawał energii na przestrzeni całego spotkania. Brawo!
Już w poniedziałek Lublinianki ruszą do odległego Wrocławia, aby walczyć tam o przypieczętowanie półfinałowego zwycięstwa. Wbrew temu co mogą sugerować ostatnie wyniki nie będzie to zadanie łatwe, bo zespół z Wrocławia to ekipa groźna, która z pewnością może liczyć na wsparcie swoich fanów. Trzymajcie kciuki, aby Biało-Zielone ze starcia obronną ręką wyszły raz jeszcze.
Mecz numer 3 rozegrany zostanie we wtorek 7 kwietnia o godzinie 18:30 w hali KGHM Ślęza Arena.
autor tekstu: Tomasz Mirski
autor zdjęć: Elbrus Studio