W starciu do trzech zwycięstw zawodniczki LOTTO AZS UMCS Lublin prowadzą 1-0. W środowe popołudnie w dobrym stylu pokonały drużynę Ślęzy Wrocław, czyniąc tym samym ważny krok w kierunku awansu. Jak wyglądało to spotkanie?
Pierwsze punkty w meczu zdobyła rzutem z wyskoku z półdystansu Robbi Ryan. Amerykanka skorzystała z zasłony Markeishy Gatling gubiąc broniącą ją Vihmane. Pomóc próbowała wychodząca z pomalowanego Davis, jednak rzut kapitan Biało-Zielonych był zbyt szybki. Błyskawicznie punktami odpowiedziała Strautmane, która bez wymiany podania zaatakowała w prawo, blisko linii końcowej odpychając Kamilę Borkowską i zdobywając punkty wysokim rzutem o tablice. W naszej zapowiedzi pisaliśmy o tym, jak ważną rolę w grze Ślęzy odgrywa gra z kontry i drużyna rywalek nie kazała nam długo czekać, aby tego doświadczyć. W odpowiedzi za 3 trafiła świetnie dysponowana ostatnio Klaudia Wnorowska. Po tym jak do pomalowanego z piłką w rękach zbliżyła się Williams, trójka obrońców Ślęzy jak przyciągające się magnesy otoczyły Amerykankę. Ta jednak przytomnie oddała piłkę do gotowej do oddania rzutu Klaudii. Kolejne posiadania Biało-Zielonych, chociaż nie przynosiły punktów, napawały optymizmem. Od pierwszych minut Lublinianki dominowały w zbiórce, czy to zabezpieczając piłkę po stronie bronionej, czy ponawiając akcje po atakowanej. To właśnie po takim ponowieniu padły kolejne punkty; po niecelnym rzucie Kamili Borkowskiej piłkę zebrała Ryan. Amerykanka wspólnie z polską środkową zagrały dwójkowo, Ryan wykorzystała odrobinę przestrzeni do rzutu i do wyniku zespołu dopisała kolejne 3 punkty.
Po drugiej stronie parkietu zawodniczki Ślęzy decydowały się na rzuty z dystansu, jednak nie były w stanie zdobyć punktów. Nie jest to niespodzianką; poza Kraker, w zespole Ślęzy brakuje bardzo dobrze rzucających z dystansu zawodniczek. Jedynie Vihmane, Kraker i Strautmane przekraczają 30% skuteczności rzutów za 3. Dla porównania, w zespole Biało-Zielonych takich zawodniczek jest 6, nie licząc Gatling i Kaczmarek, które nie oddają takich rzutów często. Co ciekawe, zespół Ślęzy jest drugim zespołem oddającym najwięcej rzutów za 3 (więcej prób ma na koncie tylko drużyna z Sosnowca), jednocześnie będąc dopiero na 9. miejscu, jeśli chodzi o skuteczność tych rzutów. Gorzej rzucały tylko zespoły z Torunia, Krakowa i Jeleniej Góry.
Przy wyniku 8:2, niemoc Ślęzy przełamała, naturalnie w kontrze, Dominika Fiszer. Polka wykorzystała pęd aby odbić się od próbującej zatrzymać ją Ryan i rzutem z półdystansu umieściła piłkę w koszu. Odpowiedzieć rzutem za 3 próbowała Kamila Borkowska jednak piłka trafiła w przód obręczy. Wrocławianki momentalnie próbowały uruchomić kontrę, którą Kamila zatrzymała faulem. Zawodniczki Ślęzy próbowały skonstruować grę pozycyjną. Po zasłonie Strautmane za 3 rzucała Fiszer. Trafiająca w tym sezonie 27% rzutów z dystansu rozgrywającą tą próbą nie poprawiła swojej średniej. Po drugiej stronie stratę popełniła osaczona przy linii końcowej Williams, w kontrze faul wymusiła Davis. Amerykanka wykorzystała obydwa rzuty wolne, zmniejszając stratę do 8:6. Tym razem Lublinianki odpowiedziały natychmiast. Po tym jak piłka trafiła do stojącej na wysokości linii rzutów wolnych Kamili Borkowskiej, Aleksandra Mielnicka przesunęła się odcinając podanie do gotowej do rzutu za 3 Ryan. Tym samym kompletnie niepilnowana za łukiem została Klaudia Wnorowska. Nie przegapiła tego Kamila Borkowska, która do swojego konta dopisała asystę a do bilansu koleżanki 3 punkty.
Po atakowanej stronie parkietu Wrocławianki zmuszone były grać pozycyjnie, co skończyło się desperackim rzutem Fiszer, trafiającym w tablice daleko od obręczy. W ataku akcję pick and roll z boku zagrały bohaterki poprzedniego posiadania, Klaudia Wnorowska i Kamila Borkowska. Z łatwością ograły Davis i Kamila rzutem o tablice dała zespołowi kolejne 2 punkty i prowadzenie 13:6.
W połowie pierwszej kwarty Lublinianki mogły być zadowolone ze swojej gry. Oprócz skutecznej gry w ataku funkcjonowała ich defensywa. W ciągu pierwszych 5 minut spotkania po trafieniu w kontrze zanotowały Strautmane i Fiszer, również w kontrze faul i dwa rzuty wolne wymusiła Davis. Należało spodziewać się, że Ślęza będzie zdobywać punkty w tym elemencie gry, ale do tej pory to Lublinianki prezentowały lepszą koszykówkę.
Niestety, kiedy już wydawało się, że Biało-Zielone na dobre odskoczą, przyszedł lepszy fragment Wrocławianek. Za 3, naturalnie w kontrze, trafiła Strautmane. Prostą stratę w ataku popełniły Lublinianki i Mielnicka zdobyła kolejne 2 punkty sam na sam z koszem. Jeszcze jedno leniwe podanie i jeszcze jeden przechwyt Mielnickiej. Na szczęście młoda rozgrywająca musiała wystraszyć się wracającej do obrony Klaudii Wnorowskiej i tym razem obyło się bez punktów.
Mogło martwić natomiast pewne rozprężenie w grze Lublinianek. Po atakowanej stronie rzut Ryan zderzył się z obręczą, jednak waleczna Amerykanka wyszarpała piłkę z rąk Davis, po czym wymusiła faul przy rzucie. Pierwszą próbę zamieniła na punkt, druga odbiła się od obręczy, jednak kapitan zespołu ponownie była szybsza od wszystkich rywalek notując kolejną już zbiórkę w ataku. I choć rzut z dystansu nie trafił do kosza, dominacja na zbiórce będzie jednym z kluczy do zwycięstwa.
Po bronionej stronie parkietu bliska przechwytu była Dragana Stankovic. Ostatecznie Davis wywalczyła piłkę, którą w zamieszaniu wysłała do stojącej za linią rzutów za 3 Strautmane. Łotyszka zanotowała kolejne trafienie, potwierdzając, że w pierwszych minutach meczu jest na pewno jednym z jaśniejszych punktów swojego zespołu. W ataku za 3 rzucała Ullmann, jednak tym razem trafiła w obręcz. Biało-Zielone sprawnie zatrzymały kontrę rywalek, zmuszając je do konstruowania gry. Kozłem w prawo zaatakowała Vihmane, zderzając się z dobrze broniącą Olą Wojtalą. Za chwilę tego samego w tym samym miejscu spróbowała Kulińska, trafiając na dobrze ustawioną Borkowską. Na 9 sekund do końca czasu gry Wrocławianki nie próbowały już grać drużynowo. Próbę gry 1 na 1 podjęła Strautmane, jednak mając naprzeciwko siebie wysoką Kamilę Borkowską jej rzut minął się z obręczą.
Po drugiej stronie Dominika Ullmann i Dragana Stankovic odtworzyły akcję Klaudii Wnorowskiej i Kamili Borkowskiej sprzed chwili. Zagrany z boku pick and roll dał Stankovic rzut spod obręczy, który rywalki musiały zatrzymać faulem. Serbka wykorzystała jeden rzut wolny, kontrę rywalek sprytnym faulem zatrzymała Ullmann. Po drugiej stronie punktami odpowiedziała Zuzanna Kulińska. Polka przytomnie odczytała błąd defensywy, agresywnie broniąca Ryan znalazła się za jej plecami, Kulińska momentalnie ścięła pod kosz, gdzie podanie Davis dało jej szansę na łatwe punkty. Po atakowanej stronie parkietu dwa faule wymusiła Stankovic. Najpierw odbierając piłkę Kulińskiej, później ustawiając się do gry tyłem do kosza przeciwko Aleksandrze Zięmborskiej. Serbka wykorzystała obydwie próby, dając zespołowi prowadzenie 17:16.
Przy próbie konstruowania gry w ataku kolejną stratę popełnia Ślęza, pędząc sam na sam z koszem jeszcze jeden faul wymusiła Dominika Ullmann, która później ze spokojem dwukrotnie umieściła piłkę w koszu. Za 3 rzucała jeszcze Mielnicka (w sezonie 28%) jednak piłka nie była blisko trafienia do obręczy i pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 19:16.
Świetnie drugą kwartę zaczęły Lublinianki. Po pudle w indywidualnej akcji Vihmane rzut z półdystansu oddała Stankovic. Piłka odbiła się od obręczu, jednak pod koszem gotowa na to była Gatling, która mimo naporu Strautmane umieściła piłkę w koszu. Celną trójką odpowiedziała Vihmane, stojąc daleko za linią rzutów z dystansu. W obronie zawodniczki Ślęzy stanęły głęboko pod koszem. Markeisha Gatling lubi podobne rozwiązania defensywne, bo rzadko myli się w rzutach z półdystansu; nie pomyliła się i tym razem. Tego samego nie można powiedzieć o Davis, po której rzucie piłka wpadła w ręce Dominiki Ullmann. Sprytnie ustawiła się i odebrała piłkę pod koszem Williams, jednak nie dokręciła rzutu i piłka wytoczyła się z obręczy. Po drugiej stronie parkietu Mielnicka wykorzystała błąd w komunikacji na linii Williams-Wojtala, jednak w pomocy czekała Gatling, która zablokowała rzut pod koszem. Swój błąd z nawiązką odrobiła Wojtala, która z piłką pojechała wzdłuż linii końcowej, kiedy obrona zapadła się pod kosz, ta błyskotliwie oddała piłkę do ostawionej za 3 Ullmann. Ta ze spokojem wykorzystała okazję i dała zespołowi kolejne 3 punkty.
Tablica wyników wskazywała 26:19 – Lublinianki znowu zbudowały niedużą przewagę. Po drugiej stronie parkietu tym razem to zawodniczki Ślęzy ponawiały akcję i tym razem po rzucie z półdystansu Davis piłka odbiła się szczęśliwie od podstawy obręczy i wpadła do kosza. Nie spowolniło to jednak Lublinianek. Po tym jak ustawiająca się pod koszem Gatling zmusiła defensywą do reakcji, z otwartej przestrzeni skorzystała Wnorowska, notując trzecie już trafienie za 3 punkty. Być może ośmielona poprzednim trafieniem Davis podjęła próbę rzutu z dalekiego półdystansu, tym razem jednak trafiając w przód obręczy. Symulując kontratak z piłką na 5. metr zbliżyła się Wnorowska. Po podwojeniu przez Strautmane i Mielnicką oddała piłkę do nadbiegającej obok Stankovic. Stojąca w pomalowanym Davis nie miała szans zbliżyć się do Serbki, która typowym dla siebie rzutem z okolicy z półdystansu dała zespołowi kolejne 2 punkty.
Lublinianki wyszły na pierwsze w meczu dwucyfrowe prowadzenie (31:21). Uderzona w ucho Stankovic nie ustała pojedynku z Davis, która trafiła spod kosza. Po drugiej stronie swoją przewagę fizyczną wykorzystała Gatling, która z łatwością ograła Davis. Rzut za trzy w kontrze Strautmane odbił się od obręczy. Piłkę zebrały Lublinianki. Chociaż w konstruowaną akcję wdarł się chaos, ciężar odpowiedzialności wzięła na siebie Gatling, raz jeszcze trafiając z półdystansu. Ślęza próbowała odpowiedzieć, jednak rzut za trzy wykonywany w obecności obrońcy po zaledwie jednym podaniu był zagraniem ryzykownym i ryzyko to się nie opłaciło.
W grę zespołów musiały wdzierać się emocje, bo tym razem to Gatling oddała nietypowy dla niej szybki, forsowany rzut z odchylenia. W kontrze faul wymusiła Davis. Amerykanka wykorzystała obydwie próby. W ataku Lublinianek rzut z dystansu nie wpadł do kosza, jednak zbiórką w ataku popisała się Borkowska, trafiając z łatwością bliżej obręczy. Wrocławianki próbowały odpowiedzieć najpierw grą indywidualną Kraker, a następnie Kulińskiej, nie wystarczyło to jednak do pokonania defensywy Biało-Zielonych. Kolejne punkty padły po grze z kontry Biało-Zielonych. Dobrze pobiegły Ryan i Borkowska, których gra dwójkowa w kontrze była trudna do zatrzymania. 13 punktów przewagi (39:26) musiało uśpić czujność Lublinianek, gdyż po zbiegnięciu za plecy łatwe dwa punkty zdobyła Julia Jeziorna. W odpowiedzi powtórkę z rozrywki zaserwowały Ryan i Borkowska, tym razem wymuszając faul przy rzucie. Podobnie dwa rzuty wymusiły zawodniczki Ślęzy, korzystając z faktu, że gospodynie grały z przekroczonym limitem przewinień. Biało-Zielone pięknie przeprosiły kibiców za błąd, tym razem popisując się grą dwójkowa Gatling-Borkowska. Na 6 sekund do końca pierwszej połowy o przerwę poprosił trener Kowalewski. Niestety nie udało się zrealizować przygotowanej akcji i Lublinianki musiały ratować się faulem. Jeden rzut wykorzystała Fiszer pieczętując wynik pierwszej połowy 43:30.
Bardzo trudnym rzutem otworzyła połowę Gatling, z odchylenia trafiając nad Davis i Strautmane. Kolejne punkty dołożyła Wnorowska, nie po raz pierwszy wykorzystując przewagę siły nad broniącą ją Fiszer. W bliźniaczej akcji kolejne punkty zdobyła dla zespołu Williams, również biorąc na cel mniejszą rozgrywającą drużyny Wrocławskiej. Kolejny rzut za 3 Strautmane odbił się od obręczy po czym z drugiej strony parkietu celnym rzutem z dystansu błysnęła Borkowska. Lublinianki prowadziły już 52:30. Przyszło wtedy przełamanie Strautmane, która trafiła pierwszą od 1 kwarty trójkę. Wciąż nie do zatrzymania były jednak lubelskie środkowe. Kolejny faul wymusiła Borkowska, która wykorzystała rzuty wolne. Celną trójką odpowiedziała Kulińska. Agresywnym wjazdem pod kosz popisała się Stankovic, wykorzystując agresywną obronę Davis przeciwko Amerykance. Chwilę później rzutem po piruecie popisała się Wojtala, a zespół utrzymywał wysoką przewagę. Pięknie jeszcze w kontrze zagrały Ryan i Stankovic. Po zasłonie postawionej przez Kamilę Borkowską pod kosz zbiegła z piłka Ryan, a kiedy obrona zbliżyła się do niej kapitan odegrała do nadbiegającej w drugie tempo Serbki, która z łatwością umieściła piłkę w koszu.
Niestety, przy wyniku 60:40 nadszedł kryzys. Po tym jak z zasłoną poszła Strautmane blokując drogę Wojtali, celną trójkę z boku boiska trafiła Vihmane. Strata w ataku Lublinianek i w chaosie Wrocławianki wyprowadziły kontrę, którą kolejną trójką zamknęła Jeziorna. Kolejna akcja w ataku Lublinianek przyniosła kolejne stracone posiadanie, tym razem za sprawą faulu w ataku. Rzut z półdystansu Davis, podobnie jak miało to miejsce w drugiej kwarcie, odbił się od nasady kosza i szczęśliwie wpadł do obręczy. Przerwać serię próbowała z półdystansu Stankovic, jednak piłka nie trafia do kosza, przy próbie zbiórki w ataku faul popełniła Ryan. Kulińska nie wykorzystała rzutów wolnych jednak po drugiej stronie kolejny błąd popełniają Lublinianki; Stankovic dobrze dostrzega ustawioną pod koszem Borkowską, jednak podania przelatuje przez ręce Polki.
Kolejną trójkę trafia Vihmane, zmniejszając stratę do zaledwie 9 punktów (60:51). Próba gry tyłem do kosza Gatling kończy się kolejną stratą, zawodniczki Ślęzy korzystają na nieustawionej defensywie i dwa punkty spod kosza zdobywa Davis. Koszmarną serię przerywa Dominika Ullmann, która daje zespołowi 3 punkty rzucając krok zza linii rzutów za 3 nad rękami obrońcy. Po drugiej stronie, mimo dobrej obrony Dominiki, kolejne 2 punkty dla swojego zespołu dokłada Kulińska. Ostatnia akcja należy jeszcze do Lublinianek, jednak te popełniły kolejny błąd i w efekcie nie oddały rzutu.
Do ostatnich 10 minut meczu Lublinianki podchodziły przy wyniku 63:55. 8 punktów zaliczki to wciąż przyjemny margines błędu, jednak nie jest to różnica która, na tym etapie meczu byłaby decydująca. Ponadto pęd był zdecydowanie po stronie Wrocławianek, a z wyjątkiem celnej trójki Dominiki Ullmann szereg ostatnich posiadań Lublinianek kończył się stratą. Aby odnieść zwycięstwo zespół musiał wrócić do tego, co dało im wcześniej tak wysokie prowadzenie – solidnego egzekwowania przedmeczowych założeń. Kluczem oprócz powrotu do defensywy miała być organizacja gry w ataku i jak największe spowolnienie gry, w której zespół z Dolnego Śląska nie czuje się komfortowo. Czwarta kwarta była sprawdzianem koszykarskiej, ale też zespołowej dojrzałości drużyny.
Czwarta kwarta rozpoczęła się tak samo jak pierwsza – trafieniem Ryan po rzucie po koźle z 5 metra na prawo od kosza. Na nieszczęście Biało-Zielonych, również podobnie jak w kwarcie nr 1 za 3 trafiła Strautmane. Z kosza wykręcił się rzut za trzy Ryan, po ponowieniu z dystansu spudłowała również Williams. Po drugiej stronie rzut spod tablicy wkręciła do kosza Strautmane i Lublinianki prowadziły już tylko 65:60. Te popisały się jednak sprytnym zagraniem; Ryan podała spod kosza do Gatling, aby następnie szybko wskoczyć w przestrzeń boiska. Środkowa natychmiast oddała piłkę do kapitan, która rzutem od tablicy umieściła piłkę w koszu. Odważna próba Vihmane nie trafia do kosza i z drugiej strony ponownie zostawiona na piątym metrze Gatling z zimną krwią trafiła z półdystansu. Lublinianki odskoczyły na 69:60 i wszyscy zebrani w hali kibice wiedzieli, że będzie to mecz z gatunku tych, gdzie sekundy biegną potwornie wolno. Po drugiej stronie łatwej sytuacji nie wykorzystała Mielnicka, dobrze ustawienie defensywy odczytuje zaś Klaudia Wnorowska, trafiając trudny rzut w biegu. Celnym rzutem z dystansu po akcji indywidualnej odpowiedziała Fiszer (71:62).
Po raz kolejny rzut po koźle z półdystansu oddała Robbi Ryan i po raz kolejny trafiła. Obsada sędziowska przyznała ławce drużyny Biało-Zielonych już drugi faul techniczny, po którym jeden rzut wolny wykorzystała Kraker. Po wznowieniu piłki sędzia odgwizdał pierwsza w tym meczu ruchomą zasłonę Davis, piłka wróciła więc w posiadanie Lublinianek. W tym ważnym momencie po raz pierwszy z dystansu trafiła Williams (76:63). Niedługo dane jednak było Lubliniankom cieszyć się z tych punktów, gdyż tym samym odpowiedziała Dominika Fiszer. Po drugiej stronie Lublinianki trzykrotnie ponawiały akcję, jednak wszystkie 3 rzuty minęły się z celem. Akcję 2+1 zanotowała Mielnicka, ale na szczęście niezwykle ważnym rzutem z dystansu odpowiedziała Wnorowska, raz jeszcze powiększając prowadzenie do wyniku dwucyfrowego.
Na już niespełna niecałe dwie minuty do końca spotkania raz jeszcze błysnęły w grze dwójkowej Gatling i Stankovic. Po faulu w ataku Wrocławianek raz jeszcze swoją koszykarską klasę potwierdziła Gatling, która mimo podwojenia z łatwością ograła rywalki. Po stracie Wrocławianek Ryan popisała się pięknym podaniem do Stankovic, która stawia kropkę nad „i” w pierwszym meczu półfinałów. Zwycięstwo 85:69 stało się faktem.
Jak przytoczył na konferencji pomeczowej trener Kowalewski – druga połowa spotkania, w szczególności ostatnie 15 minut, było dla drużyny testem dojrzałości. Patrząc na końcowy wynik spotkania nie będzie chyba przesadą stwierdzenie, że egzamin ten zdały na piątkę. Chwilowy kryzys nie zasiał ziarna paniki – Biało-Zielone wróciły do swojej gry i ze spokojem zamknęły mecz pewnym zwycięstwem.
Naturalnie to dopiero początek rywalizacji. Lublinianki wciąż muszą wygrać jeszcze 2 mecze, co nie będzie zadaniem prostym. Szkoleniowiec drużyny gości przyczyn porażki upatruje w niskiej skuteczności rzutów z dystansu. Co ciekawe, wczorajszy mecz był pod tym względem jednym z lepszych występów Wrocławianek w bieżącym sezonie. Zespół który do tej pory trafiał średnio niecałe 8 rzutów z dystansu na 26 prób w meczu wczoraj wykorzystał 10 z 29 prób. Jest to wynik o 5% procentowych lepszy niż sezonowa średnia. Zresztą trafienie 10 trójek jest jednym z rekordów zespołu, bo w poprzedzających wczorajszy mecz 27 spotkaniach zawodniczki Ślęzy lepszy wynik osiągnęły zaledwie trzykrotnie. Inaczej ma się sprawa w przypadku Lublinianek, które wczoraj rzucały nieznacznie poniżej swojej średniej.
Zwycięstwo w spotkaniu Biało-Zielone zawdzięczają konsekwentnej, solidnej defensywie oraz dyscyplinie w ataku. Chociaż, szczególnie w trzeciej kwarcie, traciły punkty po stratach i błędach w powrocie do obrony, inne elementy realizowały na tyle konsekwentnie, aby móc cieszyć się wysokim zwycięstwem. Nie musiały polegać na znakomitej skuteczności z dystansu – zaufały swoim przewagom w innych fragmentach gry i pracy wykonanej na przestrzeni ostatnich miesięcy. W przedmeczowej zapowiedzi pisaliśmy, że prawdziwymi rywalkami Lublinianek będą w tej serii one same. Pierwszy mecz zdaje się tą tezę potwierdzać, a Biało-Zielone w starciu z samym sobą prowadzą 1-0.
Nie można naturalnie nie wyróżnić znakomitych występów indywidualnych. Najwięcej w drużynie, po 16 punktów, rzuciły Markeisha Gatling i Klaudia Wnorowska. Keisha dołożyła do tego 2 zbiórki i 2 asysty, Klaudia 7 zbiórek i 3 asysty. Imponujące double-double zapisała na swoim koncie Kamila Borkowska, autorka 15 punktów i 15 zbiórek. Znakomite 12 punktów, 8 zbiórek i 9 asyst zanotowała kapitan Robbi Ryan.
Spotkanie numer 2 już dzisiaj o godzinie 18:00 w hali MOSiR im. Z. Niedzieli. Do zobaczenia!
autor tekstu: Tomasz Mirski
autor zdjęć: Elbrus Studio