Ledwo przebrzmiało echo oklasków po zwycięstwie w pierwszym finałowym meczu, a na hali im. Z. Niedzieli już słychać było dźwięki przygotowań do spotkania numer 2. Trener Kowalewski podkreślał na pomeczowej konferencji, jak ważne jest to, aby szybko zapomnieć o prowadzeniu w serii – na tym etapie nie ma ono znaczenia, znacznie ważniejsze jest skupienie się na najbliższym spotkaniu, podejście do niego, jak do każdego innego meczu.
Pamiętała o tym Klaudia Wnorowska, która spotkanie otworzyła celną trójką. Po drugiej stronie spostrzegawczy kibice zobaczyli zmiany w pierwszej piątce względem meczu numer jeden. Miejsce Hanny Hank zajęła Jovana Popovic, Maline Piasecką zastąpiła Natalia Rutkowska, a w miejsce Aleksandry Pszczolarskiej na parkiecie zobaczyliśmy Emilię Koślę. Dobrze znana lubelskim kibicom bohaterka piątego meczu półfinałowego w Gorzowie Wielkopolskim nie zaliczy jednak startu spotkania do udanych, bo nie poradziła sobie z pierwszym podaniem i piłka wypadła na aut. Niestety do nieporozumienia doszło w drużynie Biało-Zielonych, co również skończyło się stratą. Podobnie jak 24 godziny wcześniej, wynik punktowy drużyny z Poznania rzutem z półdystansu otworzyła Carter. Po drugiej stronie Kamila Borkowska nie zdołała pokonać Rutkowskiej, młodej Polce nie przyszło jednak cieszyć się z tego długo. Odpuszczona na dystansie przez defensywę Lublinianek skrzydłowa podjęła próbę rzutu, ten jednak wyraźnie minął się z obręczą. W ofensywie Lublinianki popełniły jednak kolejną stratę, już drugą w pierwszych minutach meczu. Dobry powrót do obrony nie pozwolił na łatwe punkty rywalek, jednak zawodniczki LOTTO AZS UMCS Lublin muszą wystrzegać się podobnych błędów.
Krótką chwilę trwała ofensywna niemoc obydwu ekip, przełamana przez półdystansowy rzut Carter. Dobrym zagraniem odpowiedziały Lublinianki, kiedy Gatling zasłoną pozwoliła uciec pod kosz Ryan, aby następni podaniem stworzyć koleżance okazję do prostego rzutu. Pięknym przechwytem popisała się Williams, a kiedy jej rzut z półdystansu wykręcił się z obręczy, kropkę nad „i” postawiła Gatling. W kolejnym posiadaniu raz jeszcze ciężar odpowiedzialności wzięła na swoje barki Williams, tym razem oddając celny rzut z półdystansu. Inaczej do poprzedniego meczu, tym razem Biało-Zielone szybko odskoczyły rywalkom (9:4). W defensywie Lublinianki bliskie były przechwytu, jednak ostatecznie piłka pozostała w posiadaniu Poznanianek. Zamieszanie sprytnie wykorzystała Kośla, która po zbiegnięciu pod kosz mogła zdobyć punkty spod samej obręczy. Po drugiej stronie podobnym boiskowym sprytem popisała się Ryan, która najpierw szczęśliwie uniknęła straty, aby następnie bez zawahania zaatakować obręcz i zdobyć punkty dynamicznym wjazdem.
Dwa rzuty wolne wykorzystała faulowana wcześniej Carter, błyskawicznie rzutem odpowiedziała aktywna od pierwszych sekund na boisku Stankovic. Rzut z półdystansu trafiła Wojtala, tym samym odpowiedziała Carter. Wyraźnie komfortowo Amerykanka czuje się na piątym metrze, szczególnie na wprost kosza. Dwa rzuty wolne wykorzystała Dominika Ullmann, rewersowym lay-upem popisała się Klaudia Wnorowska. Tego typu trafienie powoli staje się jej charakterystycznym. Na akcję 2+1 Carter Lublinianki odpowiadają trafieniem Borkowskiej po podaniu Stankovic. Gra dwójkowa zawodniczek podkoszowych stała się już charakterystyczną cechą Biało-Zielonych. Nie do przecenienia jest przy tym przegląd boiska naszych środkowych. Celnym rzutem z półdystansu kwartę zamknęła Stankovic, powiększając prowadzenie Lublinianek do 23:15.
Od celnej trójki rozpoczęły drugą kwartę Poznanianki. Bliska straty była Hannah Hank, ta uratowała jednak piłkę, w zamieszaniu sama zostawiona była Pszczolarska, która nie zmarnowała okazji. Polka udowadnia, że jest w bardzo dobrej formie. W drużynie Biało-Zielonych szerokim repertuarem zagrań popisywała się Stankovic, tym razem trafiając rzut z boku boiska po pivocie. Jeden rzut wolny trafiła Hank, kolejnym trafieniem z półdystansu odpowiedziała Wojtala. Chociaż zdobywanie punktów nie jest priorytetem w grze rozgrywającej, ta nie waha się wykorzystywać okazji. Przy wyniku 29:22 nadszedł kryzys Biało-Zielonych. Dwie straty skończyły się lay-upem Popovic i trójką Hank, za chwilę faul w ataku wymusiła Pszczolarska. Dwa punkty dołożyła Carter i po raz pierwszy od początku spotkania Poznanianki dogoniły Biało-Zielone (29:29). W ofensywie podanie Gatling nie dotarło do celu, a z drugiej strony parkietu trudny lay-up trafiła Piasecka.
W ciągu ostatnich tygodni piszemy często o dojrzałości Biało-Zielonych. Ta uwidacznia się w sposobie w jak zespół reaguje na słabsze fragmenty. Nie ma miejsca na panikę czy zawahanie, jest zbudowana na doświadczeniu ale stroniąca od buty pewność siebie. Po skorzystaniu z zasłony rzut z półdystansu trafiła Williams. Tym samym odpowiedziała Brown, jednak w defensywie Poznanianki faulem przerwały atak na kosz Ryan. Kapitan Biało-Zielonych wykorzystała obydwa rzuty wolne. Dobrze zachowały się w defensywie Biało-Zielone i w ataku trudny rzut z odchylenia nad rękami Pszczolarskiej trafiła Kamila Borkowska. Znakomicie dysponowana Pszczolarska zrewanżowała się szybkimi punktami od tablicy, ale po drugiej stronie celną trójkę dała drużynie Williams. Widowiskową akcją błysnęła Ryan, która kozłem za plecami zgubiła zgubiła naciskającą ją Brown, aby następnie po pivocie trudnym lay-upem lewą ręką umieścić piłkę w koszu. Trybuny w hali im. Z. Niedzieli, przez całe spotkanie dodające energii drużynie, eksplodowały oklaskami. Faulowana Hank wykorzystała jeden z rzutów wolnych, jednak ostatnie słowo należało do Lublinianek; w stylu rywalek z Wielkopolski, lay-up w kontrze trafiła Ryan, zamykając pierwszą połowę przy wyniku 42:36.
Celnym rzutem z półdystansu drugą połowę otworzyła Williams, kolejną akcję między środkowymi wykończyła Borkowska. Nie zaskoczył fakt, że nadzieje w ducha rywalek wlała celną trójką Popovic. W odpowiedzi ze spokojem trafiła z półdystansu Wnorowska, po drugiej stronie to samo zrobiła Carter. Po dobrym podaniu Gatling kontrę w drugie tempo skończyła pod tablicą Ryan, jednak za chwilę stratę wykorzystała Rutkowska, dokładając kolejne 2 punkty. W odpowiedzi ciekawą akcją popisała się Klaudia Wnorowska z Keishą Gatling. Skrzydłowa zbiegła pod kosz, a kiedy spadła na nią obrona rywalek, ta oddała piłkę do ścinającej w drugą stronę Gatling. Punktami dla Poznanianek z dalekiego półdystansu odpowiedziała Brown, z drugiej strony pięknym drivem pod kosz Williams zapracowała na dwa punkty i gromkie oklaski. Przewaga przy wyniku 54:45 dawała Lubliniankom odrobinę oddechu, ale nie dość wiele, ale móc pozwolić sobie na spokój. Dobra seria mogła ostatecznie przechylić szale zwycięstwa na ich korzyść, z drugiej strony taka sama seria rywalek rozpoczęłaby mecz na nowo.
Jakby chcąc właśnie rozstrzygnąć to spotkanie szybciej, daleki rzut z dystansu oddała Williams. Mimo, że Amerykanka stała dobry krok za linią rzutów za 3, piłka z impetem przecięła siatkę. W meczach finałowych najjaśniej błyszczą zawodniczki doświadczone i oprócz Williams przykładem na to była również Dragana Stankovic. Serbka nie widząc możliwości podania do poruszających się bez piłki koleżanek sama postanowiła ruszyć w stronę kosza, co skończyło się punktami. Małą serię Lublinianek przerwały 2 punkty Hank, jeden punkt z linii rzutów wolnych trafiła faulowana w kontrze Borkowska. Trójkę w kontrze trafiła Popovic, jednak Lublinianki wciąż prowadziły dwucyfrowo (60:50). Po świetnym podaniu Stankovic raz jeszcze trafiła Borkowska, znakomitym, dynamicznym drivem na lewą rękę dołożyła dwa punkty Wnorowska. Lublinianki utrzymywały komfortowe, blisko piętnastopunktowe prowadzenie (64:50). Ostatnie punkty w kwarcie z linii rzutów wolnych zdobyła Popovic. Drużyny na ostatnia przerwę zeszły przy wyniku 64:52.
Finałowe 10 minut rozpoczęło się od wizyty na linii rzutów wolnych Brown. Po tym jak Amerykanka wykorzystała jeden rzut wolny, jej wynik poprawiła w kolejnym posiadaniu Popovic. Faul po drugiej stronie wymusiła w kontrze Williams, wykorzystała obydwie próby. Kolejną szaloną trójkę dała swojemu zespołowi Popovic, zmniejszając stratę do 66:58. Rosnącym doświadczeniem imponuje Klaudia Wnorowska, która ze spokojem wykorzystała rzut na półdystansie. Cenne dwa punkty dała zespołowi spod kosza Gatling, tym samym po drugiej stronie odpowiedziała Carter. Lublinianki na 4 minuty do końca spotkania prowadziły 72:60 i jasnym było, że najbliższe posiadania przesądzą o wyniku meczu. Chociaż dwa punkty zdobyły Poznanianki, chwilę później serią 4 odpowiedzialy Biało-Zielone. Na mniej niż 3 minuty do końca meczu Lublinianki prowadziły już 76:62 i zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki. Tylko cud pozwoliłby Poznaniankom odwrócić losy spotkania.
Cudu nie było. Brown wykorzystała 1 z 2 rzutów wolnych, za dwa trafiła Gatling. Z półdystansu przymierzyła Carter, lay-upem odpowiedziała Ryan. Akcję 2+1 zapisała na swoim koncie Popovic, dwa rzuty wolne wykorzystała Ullmann. Kolejne dwa rzuty wolne trafiła Borkowska, za 3 przymierzyła Popovic. Drive pod kosza wykonała Stankovic, raz jeszcze powiększając przewagę. Na 15 sekund do końca spotkania, przy wyniku 86:71, Poznanianki musiały pogodzić się z przegraną.
Faktem stało się drugie finałowe zwycięstwo Lublinianek. W rywalizacji do 3 zwycięstw zawodniczki LOTTO AZS UMCS Lublin prowadzą 2-0 i są o krok od drugiego w historii Klubu tytułu. Teraz rywalizacja przenosi się do Poznania i choć Biało-Zielone udają się tam pewne siebie, są świadome, że do końca rywalizacji jeszcze daleko. Trzeci, potencjalnie decydujący mecz rozegrany zostanie już dzisiaj o godz. 18:00 w hali sportowej Centrum Sportu Politechniki Poznańskiej.
autor tekstu: Tomasz Mirski
autor zdjęć: Elbrus Studio