Po efektownym zwycięstwie w Sosnowcu, Biało-Zielone ruszyły na Kujawy. 30 grudnia czekało na nie spotkanie z Artego Bydgoszcz, 2 stycznia zaś mecz z Energą Toruń. W pierwszej rundzie Lublinianki dwukrotnie triumfowały w starciu z tymi drużynami (odpowiednio 87:65 i 76:61) i na mecze wyjazdowe udały się z zamiarem powtórzenia tego wyniku.
Drużyna z Bydgoszczy przystępowała do meczu z bilansem 5-7. Artego nie może pochwalić się urwaniem punktów faworytom, jednak jest to zespół regularny. Przekonująco pokonuje drużyny z dołu tabeli, a w poprzedniej kolejce zwyciężył 81:66 z osłabioną perturbacjami organizacyjnymi drużyną z Gdyni. Chociaż to Lublinianki podchodziły do spotkania w roli faworyta, lekceważenie zespołu z Bydgoszczy byłoby błędem.
Na szczęście Biało-Zielone tego błędu nie popełniły. Szybko wywalczyły niewysokie prowadzenie, które utrzymywały całą pierwszą kwartę. Od pierwszych minut znakomite spotkanie rozgrywała Aleksandra Wojtala. Rozgrywająca, którą kojarzymy przede wszystkim z ambitnej defensywy oraz mądrego dzielenia się piłką w tym meczu wzięła na barki również ciężar zdobywania punktów. Pierwsza kwarta skończyła się wynikiem 21:24.
Drugą kwartę lepiej rozpoczęły gospodynie, które wyszły na pierwsze w meczu prowadzenie (25:24). Nie dane im było jednak cieszyć się nim długo, gdyż Lublinianki odzyskały je już w kolejnym posiadaniu. Zawodniczki AZS UMCS Lublin nabierały tempa, a ich przewaga rosła. Na 4 minuty do końca pierwszej połowy, po kolejnych punktach Aleksandry Wojtali wynosiła już ona 30:40. Druga kwarta skończyła się finalnie wynikiem 38:47.
Trzecia kwarta przyniosła wymianę cios za cios. Biało-Zielone miały problem z powiększeniem oscylującej wokół 10 punktów przewagi, Bydgoszczanki z kolei nie potrafiły złamać rywalek i odrobić straty. Po stronie lubelskiej wyróżniały się punktujące na przemian Ryan i Gatling, wspierane przez skuteczną Wojtalę. Po trzech kwartach tablica wyników wskazywała 56:66.
Lublinianki dobrze rozpoczęły kwartę nr 4. Po punktach Gatling prowadziły już 58:71 i wydawać się mogło, że w końcu odskoczą na bezpieczne prowadzenie. Niestety, na nieco ponad 5 minut do końca meczu dwie trójki z rzędu trafiła Wiktoria Sobiech i przewaga faworytek zmalała do zaledwie 69:74. Nie zadrżała jednak ręka Biało-Zielonych. Punkt z linii rzutów wolnych zdobyła Slocum, dwukrotnie z gry trafiła Gatling. Trójką odpowiedziały rywalki, ale trafienia z gry zanotowały po kolei Slocum, Ryan i jeszcze raz Slocum. Drużyna odskoczyła na 72:85 i na niespełna trzy minuty do końca były bardzo blisko zwycięstwa. Biało-Zielone nie osiadły na Laurach, zamknęły mecz kolejnym znakomitym fragmentem. Kiedy wybrzmiał ostatni sygnał syreny, tablica wyników wskazywała 74:93.
Zawodniczki AZS UMCS Lublin dopisały do swojego bilansu kolejne dwa punkty. Czekał na nie krótki dzień przerwy i powrót do przygotowań do walki z drużyną z Torunia.
A kolejny rywal, po słabszym początku sezonu notuję znakomity fragment. W listopadzie i grudniu wygrał 5 spotkań z rzędu w tym sprawiając niespodziankę na wyjeździe w Gorzowie. Zespół może się pochwalić przy tym zwycięstwami w 7 z ostatnich 9 spotkań. Te wyniki to w dużej mierze wynik znakomitej formy Asianae Johnson. 26-letnia Amerykanka zdobywa przeszło 22 punkty na mecz, imponując dynamicznymi wjazdami pod kosz oraz cieszącymi oko zwodami. 11 punktów zdobywa przy tym Stella Tarkovicova wspierana przez świetnie znaną polskim kibicom La Mamę Kapingę Maweję (9 punktów, 8 zbiórek).
Po pierwszym gwizdku Torunianki udowodniły swoją znakomitą formę. Po celnej trójce Klaudii Wnorowskiej gospodynie zdobyły 17 punktów tracąc przy tym zaledwie 2. Skutecznie atakowały obręcz, wymuszały faule i przede wszystkim trafiały z dystansu. Zresztą to właśnie wysoka skuteczność Torunianek rzutów za 3 była tym, co przykuwało oko zebranych w hali kibiców. Zespół gospodyń, do tej pory trafiający średnio 6 meczów w meczu, w samej tylko pierwszej kwarcie trafiły ich 5. Celna trójka Weroniki Preihs zamknęła wynik pierwszej kwarty przy stanie 29:22.
Celem Lublinianek w drugiej kwarcie było odrobienie strat. Niestety, wciąż miały problem z zatrzymaniem Torunianek. Chociaż po trzech minutach przewaga gospodyń zmalała do zaledwie 34:30, a w połowie kwarty było już 38:37, Biało-Zielone miały problem ze złamaniem rywalek. W ostatnich trzech minutach kwarty te zanotowały serię 10:0 i na przerwę schodziły prowadząc 53:42.
To co nie udało się w kwarcie numer 2, udało się w kwarcie numer 3. Biało-Zielone zagrały lepiej w ofensywie oraz przede wszystkim zwęziły szyki w defensywie. Na półtorej minuty przed końcem kwarty, po punktach Destiny Slocum po raz pierwszy od pierwszych minut spotkania zawodniczki LOTTO AZS UMCS Lublin odzyskały przewagę (62:63). W ostatnim posiadaniu po raz kolejny zza łuku trafiła Weronika Preihs, dając swojemu zespołowi prowadzenie 67:65. Z taką stratą zespoły udały się na ostatnią przerwę.
W czwartej przewadze przewagi Biało-Zielonych były już ewidentne. Te rozpoczęły ostatnie 10 minut od celnych trójek Ryan i Wojtali. Odzyskały prowadzenie, którego nie oddały już do końca spotkania. Widoczny był wyższy poziom energii Biało-Zielonych. Dłuższa ławka pozwalała trenerowi Kowalewskiemu więcej rotować zawodniczkami, co na ostatniej prostej meczu stanowiło ogromną przewagę. Chociaż Torunianki do końca spotkania dzielnie walczyły, Biało-Zielone skutecznie korzystały ze swoich przewag. Ostatecznie mecz skończył się wynikiem 80:91 i dwa punkty wróciły z drużyną do Lublina.
Kolejny znakomity mecz rozegrała Markeisha Gatling. Amerykanka do 22 punktów dołożyła 11 zbiórek. 17 punktów, 3 zbiórki i 8 asyst zapisała przy swoim nazwisku Destiny Slocum, W ciągu 20 minut na boisku wszystkie 4 rzuty z dystansu trafiła Klaudia Wnorowska.
autor: Tomasz Mirski