azs umcs lublin

Strona główna » Biało-Zielone z pierwszym finałowym zwycięstwem!

AZS UMCS Lublin

14 kwietnia w hali MOSiR im. Z. Niedzieli rozegrany został pierwszy z meczów finałowych Orlen Basket Ligi Kobiet. W rywalizacji best-of-five, w której zwycięży drużyna, która jako pierwsza wygra 3 spotkania, zawodniczki LOTTO AZS UMCS Lublin podejmowały drużynę ENEI AZS Politechniki Poznań. W wypełnionej hali kibice oczekiwali na emocjonujące, godne finałów starcie. Czy ich oczekiwania zostały spełnione?

Pierwsza kwarta zdecydowanie godna była finałów. Inauguracyjne punkty padły łupem Kamili Borkowskiej, która na atakowanej tablicy zebrała i „dobiła” rzut Brooque Williams. Minutę później raz jeszcze, tym razem w kontrze, Kamila zebrała nietrafiony rzut Williams. Tym razem skończyło się na wymuszonym przewinieniem, jednak od pierwszych sekund spotkania widać było agresywną walkę o ofensywną zbiórkę Biało-Zielonych. Pierwsze finałowe punkty dla drużyny z Poznania zdobyła Jessika Carter, kończąc kontrę rzutem z półdystansu. Gwiazdą kolejnego posiadania Lublinianek raz jeszcze była Kamila Borkowska, ponownie po faulu wykorzystując obydwa rzuty wolne. Kolejne dwa punkty dla rywalek zdobyła z półdystansu Britanny Brown, rzucając po zasłonie z tego samego miejsca, z którego punkty wcześniej zdobyła jej rodaczka. Lublinianki chyba nie chciały pozostać dłużne, bo bardzo podobnie zagrały Markeisha Gatling i Klaudia Wnorowska, kończąc akcję dwójkową trafieniem z półdystansu Polki. Po drugiej stronie świetnym atakiem na kosz popisała się Brown, zmniejszając stratę swojego zespołu do 8:6.

Kibice oglądali w pierwszej kwarcie skuteczną koszykówkę graną w zawrotnym tempie. Jeszcze nie ucichły oklaski po punktach jednej z drużyn, kiedy druga odpowiadała własnym trafieniem. Tym razem piłka dotarła do rąk dobrze ustawionej pod koszem Gatling, która z łatwością i przekonaniem ograła Carter. Z półdystansu skutecznie przymierzyły Aleksandra Pszczolarska, nie pozwalając gospodyniom na zbudowanie przewagi. Po niecelnym rzucie Ryan kolejną piłkę w ataku zebrała Borkowska. Ta nie przegapiła ustawionej za łukiem Wnorowskiej, która celnym rzutem przypomniała o swojej znakomitej formie w tegorocznych play-off. Z dużą skutecznością grały jednak również Poznanianki. Tym razem ciężar odpowiedzialności wzięła na siebie Brown, która bez wymiany podania oddała rzut za trzy. Chociaż nie jest to najmocniejsza broń liderki drużyny z Poznania, tym razem piłka wpadła do kosza, raz jeszcze niwelując stratę.

Kiedy w styczniu do drużyny dołączała Brooque Williams, zapowiadaliśmy, że wniesie do zespołu dużo doświadczenia. Doświadczenie to widać w play-off, kiedy Amerykanka nie szybkością, ale właśnie boiskowym sprytem pokonuje rywalki. Tym razem wystarczył drobny, ale sugestywny zwód ciałem, symulowane zawahanie, aby pozwolić Brooque zdobyć punkty spod samej obręczy. Z drugiej strony parkietu raz jeszcze świetnie odnalazła się Pszczolarska poruszając się bez piłki. Proste trafienie spod tablicy dało zespołowi z Poznania pierwsze w tym meczu prowadzenie (15:16). Lublinianki konsekwentnie szukały gry pod kosz. Kiedy piłka trafiła w ręce Gatling, rywalki musiały ratować się faulem.

Minęło już blisko 7 minut gry, a zespoły nie zwalniały tempa i nie traciły na skuteczności. Obydwie ekipy raczyły kibiców znakomitą grą, zostawiając na parkiecie serce, w każdym posiadaniu prezentując maksymalne skupienie. Tym razem po dynamicznej wymianie piłek za trzy z rogu przymierzyła Popovic. Szybkim trafieniem odpowiedziały Lublinianki, kończąc posiadanie trafieniem w kontrze Gatling. Po ofensywnej zbiórce spod kosza trafiła Haegenbarth i to Poznanianki utrzymywały niewysokie prowadzenie (19:21). Remis Lubliniankom dała Ola Wojtala, która trudnym lay-upem lewą ręką umieściła piłkę w koszu. Jeden z rzutów wolnych wykorzystała Carter, następnie znakomitym podaniem obsłużyła Kamilę Borkowską Dragana Stankovic, odzyskując prowadzenie dla Biało-Zielonych. W ciągu ostatnich 25 sekund kwarty Poznanianki zdążyły jeszcze zanotować akcję 2+1, zaś faulowana przy rzucie za 3 była Williams. Amerykanka wykorzystała wszystkie 3 próby, dając zespołowi zwycięstwo w kwarcie 26:25.

Wynik drugiej kwarty na linii rzutów wolnych otworzyła Ryan. Kapitan Biało-Zielonych bardzo aktywnie i skutecznie atakowała ofensywną deskę. Po jednej z kolejnych zbiórek wpadła na nią skacząca Emilia Kośla, popełniając przewinienie. Amerykanka wykorzystała oba rzuty wolne. Jej łupem padły również kolejne punkty. Kiedy dobrze zbudowaną rozgrywającą przejęła w obronie drobniejsza Piasecka, zespół musiał to wykorzystać. Mismatch pod koszem dostrzegła Williams, a otrzymawszy piłkę Ryan ze spokojem zdobyła dwa punkty. Po drugiej stronie, podobnie jak w poprzedniej kwarcie, pierwsze punkty należały do Carter, która wykorzystała jeden z rzutów wolnych.

Jak w zwierciadle w drużynie gospodyń również przypomniała o sobie bohaterka pierwszych minut – Kamila Borkowska. Po tym jak od obręczy odbił się rzut z półdystansu Ryan, zbiórkę w ataku wywalczyła Stankovic. Serbka podała piłkę do Kamili, która rzutem o tablice nad rękami obrońców umieściła piłkę w koszu. W kolejnym posiadaniu dała o sobie przypomnieć Brooque Williams i to w jakim stylu. Doświadczona Amerykanka trafiła za 3, będąc przy tym faulowana. Akcja 3+1 dała zespołowi pierwsze w tym spotkanie dwucyfrowe prowadzenie (36:26). Początek pierwszej kwarty przyniósł jednak ważne minuty skutecznej gry defensywnej. Poznanianki nie były w stanie zatrzymać gry Biało-Zielonych, a nieskuteczna gra rywalek napędzała jednocześnie Lublinianki. Wykorzystała to faulowana w kontrze Stankovic, która po przewinieniu swojej rodaczki dała drużynie kolejne dwa punkty. Niemoc drużyny przełamała wówczas Pszczolarska, trafiając ważny rzut za 3 punkty z boku boiska. Odpowiedziała z półdystansu Ryan, zwiększając prowadzenie do 40:29. Dla rywalek dwa punkty dołożyła Hank, ogrywając pod koszem Morawiec, jednak rozpędzone były już Lublinianki. Faul na dwa rzuty wolne zamieniła Borkowska, kolejne dwa punkty dołożyła Ryan. Biało-Zielone korzystały przy tym na problemie z faulami rywalek. Faulowana po zbiórce w obronie Ullmann udała się prosto na linię rzutów wolnych, gdzie dołożyła kolejny punkt.

W grze wciąż trzymała jednak swoją drużyną Popovic, która trafiła kolejną trójkę. Dobrze odczytała obronę Ryan, która wykorzystała błąd defensywy trafiając kolejny rzut z półdystansu. Tym samym odpowiedziała Brown. W ataku doświadczeniem błysnęła Stankovic, która mimo podwojenie dała zespołowi dwa punkty klasycznym półhakiem w starym stylu.  Już w kolejnym posiadaniu Serbka popisała się rewelacyjnym podaniem, nic sobie robiąc z trójki obrońców. Dragana umieściła piłkę prosto w dłoniach gotowej pod koszem Gatling, która podobnych okazji nie marnuje. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 51:36.

Pierwsze punkty drugiej połowy zdobyła Brown, jednak był to dobry początek słabszego fragmentu Poznanianek. W grę obydwu zespołów wkradło się nieco chaosu, jednak to Lublinianki radziły sobie z nim lepiej. Drużyna z Poznania dawała Lubliniankom bardzo mało okazji do rzutów za 3, jednak drobny błąd dobrze odczytała Ryan i bez wahania oddała celny rzut. Po dwóch punktach Kamili Borkowskiej zawodniczki LOTTO AZS UMCS Lublin prowadziły już 58:38 i wszystko wskazywało na to, że wynik meczu rozstrzygnie się na długo przed ostatnim gwizdkiem. Na nieszczęście zebranych w hali kibiców, po ośmiu i pół minutach gry i przy wyniku 11:2 w kwarcie przyszedł kryzys Lublinianek. Za 3 trafiła Popovic, to samo powtórzyła Pszczolarska, raz jeszcze w kontrze z dystansu przymierzyła Popovic. W ciągu 90 sekund Lublinianki straciły całą wypracowaną w tej kwarcie przewagę. Niemniej do ostatnich 10 minut podchodziły z komfortowym, piętnastopunktowym prowadzeniem (62:47).

Niestety, niedobrze otworzyły ostatnią kwartę Lublinianki, bo niedbałe podania wpadło w ręce zawsze czujnej Brown, które zamieniła je na dwa punkty w kontrze. Po podaniu prosto z outu rzut z półdystansu trafiła Stankovic, podtrzymując prowadzenie. Kolejne posiadanie i kolejne trafienie Serbki, tym razem floater z pomalowanego.  Nie trzeba było długo czekać, a z półdystansu celnie przymierzyła Ryan, zdobywając punkty dające drużynie cenny spokój (68:49). Raz jeszcze za 3 trafiła Popovic, ale czas biegł nieubłaganie na korzyść Lublinianek. Punkt z linii rzutów wolnych dała Kamila Borkowska, raz jeszcze świetnie odnalazła się Pszczolarska. Na już mniej niż 5 minut do końca meczu ważne 3 punkty dołożyła z dystansu Klaudia Wnorowska, raz jeszcze powiększając prowadzenie zespołu (72:54). Trafieniem o tablice odpowiada jednak młoda Dominika Puzio, chociaż zegar wskazuje już zaledwie 4 minuty do końca meczu. Po drugiej stronie parkietu własny rzut zebrała i poprawiła Kamila Borkowska. Widać już było zmęczenie w obydwu zespołach – rzuty traciły na precyzji, podjęcie decyzji wymagało więcej czasu. Kolejny raz bez piłki dobrze uciekła Pszczolarska, punktami po ofensywnej zbiórce odpowiedziała Borkowska. Raz jeszcze celnym rzutem popisała się Pszczolarska, tym razem z dystansu. Po ofensywnej zbiórce piłkę dobiła Natalia Rutkowska, a po niedbałym podaniu kontrę wyprowadziła drużyna z Poznania i młoda Polka zanotowała przy swoim nazwisku kolejne trafienie. Chociaż do końca spotkania została zaledwie minuta, a Lublinianki prowadziły 76:66, na czas zdecydował się trener Kowalewski. Pierwsze zwycięstwo było już bardzo blisko, drużyna nie mogła pozwolić sobie na rozprężenie. Na szczęście o oddaniu zwycięstwa nie mogło być mowy. Niecelny rzut Puzio poprawiła jeszcze Rutkowska, jednak faktem stało się zwycięstwo Biało-Zielonych 76:68.

Trudno wyróżnić najlepsze występy, bo do zwycięstwa przyczyniły się wszystkie zawodniczki. Na pewno wrażenie robi 19 punktów, 11 zbiórek i 4 asysty Kamili Borkowskiej, 15 punktów 6 zbiórek (4 ofensywne) i 4 asysty Robbi Ryan czy 13 punktów Brooque Williams. Znakomite spotkania rozegrały również Gatling czy w szczególności Stankovic, a 8 punktów w 19 minut Klaudii Wnorowskiej dało drużynie oddech w trudnych momentach.

Co ciekawe, zespół trafił zaledwie 4 z 15 prób za 3 punkty. Biało-Zielone trafiają średnio 8 razy na 23 rzuty, a więc zarówno skuteczność jak i wolumen prób był znacznie mniejszy od średnich sezonu. Należy tutaj uchylić kapelusza przed defensywą Poznanianek, które efektownie ograniczyły tę broń Lublinianek. Kibiców Biało-Zielonych cieszyć zaś może fakt, iż pomimo takiej straty, zespół znalazł sposób na odniesienie przekonującego zwycięstwa.

 

Biało-Zielone wykonały pierwszy krok ku Mistrzostwu Polski. To krok jednocześnie niezwykle ważny, a mimo to wciąż będący zaledwie początkiem drogi. To co może cieszyć lubelskich kibiców to oprócz zwycięstwa styl, w jakim zostało odniesione. Zawodniczki LOTTO AZS UMCS Lublin po raz kolejny w tych play-offach zaprezentowały dynamiczną a przy tym mądrą, zespołową koszykówkę.

autor tekstu: Tomasz Mirski
autor zdjęć: Elbrus Studio

0
    0
    Twoje zakupy
    Twój koszyk jest pusty