Podczas gdy większość przygotowuje się do Świąt, Biało-Zielone nie zwalniają tempa. W ostatnim tygodniu przed Bożym Narodzeniem lublinianki rozegrały kolejne dwa spotkania; drugi mecz pierwszej fazy play-off Eurocupu oraz ostatni mecz pierwszej rundy OBLK.
W rewanżowym meczu pierwszej fazy play-off Biało-Zielone podejmowały u siebie czeską drużynę Zabiny Brno. Do meczu podchodziły z ogromną, liczącą 41 punktów zaliczką. Odrobienie takiej straty graniczy z niemożliwością. Fakt ten stawiał lublinianki w nietypowym położeniu – z jednej strony mogły zdjąć z ramion ciężar walki o awans, dysponowały bowiem gigantyczną granicą błędu. Z drugiej strony tego typu komfort paradoksalnie może stanowić przeszkodę, gdyż utrudnia znalezienie właściwej koncentracji. Jasnym było, że drużyna z Brna to ekipa ambitna, waleczna i lubiąca agresywną grę. Wyzwaniem numer jeden było więc znalezienie motywacji, aby odpowiedzieć tym samym.
fot: Elbrus Studio
Drużyna Zabin nie rozczarowała. Zebrani w hali im. Z. Niedzieli kibice od pierwszego gwizdka oglądali dynamiczną, przebojową grę. Nieznacznie lepsza była drużyna gości, chociaż lublinianki nie pozostawały im dłużne. Pierwsza kwarta skończyła się wynikiem 18:24 na korzyść Czeszek, w drugiej kwarcie górą były Biało-Zielone (18:13). Na przerwę drużyny schodziły przy wyniku 36:37, wszystko wskazywało na to, że druga połowa będzie równie wyrównana.
Niestety, podobnie jak lublinianki w spotkaniu numer 1, tak tym razem to rywalki nagle odskoczyły. Biało-Zielone miały duży problem tak w ofensywie jak w defensywie, nieudanie konstruowały akcje, jednocześnie mając problem z zatrzymaniem agresywnej gry rywalek. Drużyna gości zwyciężyła trzecią kwartę 7:28 i lublinianki znalazły się w bardzo trudnym położeniu. I chociaż trzecia kwarta była bardziej wyrównana (15:16), to mecz ostatecznie skończył się wysokim zwycięstwem Zabin 58:81.
fot: Elbrus Studio
Na szczęście Biało-Zielonych i ich kibiców wysoka przewaga wypracowana w meczu numer 1 dała drużynie zwycięstwo w pierwszej rundzie i upragniony awans.
Mecz z Zabinami był również ostatnim spotkaniem Laury Gil w Biało-Zielonych barwach. Kontrakt z Hiszpanką rozwiązano za porozumieniem stron. Decyzja ta podyktowana była kwestiami osobistymi.
Niestety, słabsza forma widoczna w czwartek nie minęła do weekendu. W niedzielę 21 grudnia lublinianki mierzyły się z drużyną Wisły Kraków. Drużyna reprezentująca jeden z najbardziej utytułowanych klubów damskiej ekstraklasy jesienią wróciła do rywalizacji na najwyższym szczeblu rozgrywek. Do meczu z lubliniankami podchodziła legitymując się bilansem 4-6. W poprzedniej kolejce odniosła zwycięstwo z drużyną z Gdyni, wcześniej do ostatnich minut rywalizowała z drużyną z Sosnowca. Co za tym idzie, choć drużyna z Krakowa zajmuje dopiero 8 lokatę w ligowej tabeli, niejednokrotnie pokazywała już, że nie brak jej ambicji i gotowości do tego, aby rywalizować z faworytami do medali.
Biało-Zielone dobrze rozpoczęły spotkanie. Regularnie trafiały do obręczy i chociaż rywalki deptały im po piętach, lublinianki stale prowadziły. Do drugiej kwarty podchodziły przy wyniku 22:27, chwilę później prowadziły się 24:34. Kiedy wydawało się, że to kwestia czasu, aż Biało-Zielone zbudują bezpieczne prowadzenie, zespół spotkał kryzys. Niewykorzystane okazje w ofensywie przy jednoczesnych błędach w defensywie prowadziły do szybkich punktów rywalek. Prowadzenie szybko stopniało, a mecz rozpoczął się na nowo. Szczególnym problemem dla Biało-Zielonych była Taylor Williams, która skutecznie wykorzystywała przewagi fizyczne, aby zdobywać punkty bądź ponawiać akcje zespołu. Pierwsza połowa skończyła się wynikiem 39:40 i jasnym było, że Biało-Zielone po przerwie muszą zagrać lepiej.
Pierwsze minuty trzeciej kwarty nie rozczarowały. Dwa punkty zdobyła Ryan, za 3 trafiła Klaudia Wnorowska. Niestety, chwilę później w grę Biało-Zielonych ponownie wdarły się błędy. Świętną formą w dalszym ciągu imponowała Williams, na którą lublinianki nie miały odpowiedzi. Amerykanka zdobyła 10 punktów z rzędu i to Biało-Zielone musiały gonić wynik. Trzecia kwarta skończyła się wynikiem 57:51, stawiając lublinianki w trudnym położeniu.
Niestety, początek ostatnich dziesięciu minut nie należał do Biało-Zielonych. W dalszym ciągu drużyna miała problem ze sforsowaniem defensywy drużyny gospodarzy podczas gdy reprezentantki Wisły powiększały prowadzenie. Po trzech minutach czwartej kwarty to urosło już do 65:53. Biało-Zielone nie złożyły broni. Do ostatnich sekund próbowały gonić wynik. Na minutę do końca za trzy trafiła Ryan, zmniejszając stratę do 76:69 i wlewając w serca drużyny nadzieję na walkę o zwycięstwo. Niestety, w kolejnym posiadaniu Amerykanka popełniła faul w ataku a po drugiej stronie parkietu za trzy przymierzyła Williams kładąc kropkę nad „i” w swoim fenomenalnym występie. Zza łuku trafiła jeszcze Slocum i mecz skończył się wynikiem 79:72.
Słabsza forma zespołu przyszła w niefortunnym momencie. Porażka w Krakowie zepchnęła drużynę na drugie miejsce w tabeli. To z kolei oznaczać będzie, iż zespół rozpocznie rywalizację w Pucharze Polski od ¼ finału.
autor: Tomasz Mirski