azs umcs lublin

Strona główna » Fenomenalne widowisko w derbach AZS!

AZS UMCS Lublin

Po rozegranym 2 listopada meczu ze Ślęza Wrocław, lubelscy kibice musieli uzbroić się w cierpliwość, drużyna udała się bowiem na przerwę reprezentacyjną. Część zespołu toczyła ciężkie boje w reprezentacjach krajów, inne miały rzadką okazję do zaczerpnięcia oddechu i odpoczynku od trudów sezonu. Po trwającej trzy tygodnie pauzie Biało-Zielone wróciły jednak do rywalizacji o kolejne punktu. 

W niedzielę 23 listopada przyszło im podejmować w Lublinie zespół ENEA AZS Politechnika Poznań. Poznanianki do meczu podchodziły jako wicelider tabeli, z bardzo dobrym bilansem 4-1. Na swoim koncie mają zwycięstwa z zespołami z Krakowa, Sosnowca, Bydgoszczy i Torunia, uległy jedynie mistrzowi Polski z Gdyni. Chociaż zespół z Poznania nie miał wielu okazji do rywalizacji z drużynami wskazywanymi jako medalowi faworyci, dał się już poznać jako drużyna z dużymi ambicjami. Lublinianki do meczu podchodziły nie mniej pewne siebie, w końcu w poprzednich kolejkach odprawiły drużyny z Gdyni i Wrocławia. Oczywistym było jednak, że derby AZS do łatwych należeć nie będą.

Przypuszczenia te okazały się trafne. Chociaż pierwsze punkty z dystansu zdobyła Destiny Slocum, to poznanianki szybko przejęły inicjatywę. Napastliwa defensywa i ambitna gra w ataku w połączeniu z błędami po stronie lublinianek dały im niewysokie prowadzenie. Biało-Zielone miały problem z powrotem do obrony i znalezieniem swojego rytmu w ataku. W tym czasie poznanianki kończyły kontry i odważnie atakowały kosz. W grze zespół LOTTO AZS UMCS utrzymywał duet Slocum-Gatling. Ta pierwsze brała na siebie odpowiedzialność za zdobywanie punktów tudzież dobrze odnajdywała się w grze dwójkowej często obsługując podaniem wyższą koleżankę. Markeisha zaś bezbłędnie odczytywała zamiary tak swojej rodaczki jak i defensorek, raz po raz znajdując okazję do zdobywania punktów spod obręczy. Pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 15:20.

Obraz drugiej kwarty nie zmienił się znacząco. Prowadziły poznanianki. Lublinianki raz po raz niwelowały stratę, jednak ilekroć zbliżyły się do rywalek, te za chwile notowały kolejną serię punktową. Lubliniankom trudno było znaleźć stabilność tak w ataku jak i obronie. Dobre rzuty ostatecznie wykręcały się z kosza, lepsze fragmenty w defensywie przecinały błędy. Na dwie minuty do końca kwarty Biało-Zielone doszły rywalki na 30:32. Na nieszczęście lubelskich kibiców, ostatni fragment znowu należał do drużyny gości. Te zdobyły 7 punktów z rzędu kończąc pierwszą połowę z wynikiem 30:39.

 

Trzecia kwarta przyniosła drobną zmianę w rywalizacji. Chociaż Biało-Zielone wciąż mały problem z nabraniem ofensywnego pędu, udało im się ograniczyć błędy w defensywie. Punktowo najjaśniej błyszczał duet Slocum-Gatling, nie do przecenienia był jednak wkład w grę zespołu Laury Gil, która była bardzo mocnym punktem defensywy. Po raz pierwszy w tym meczu lublinianki zwyciężyły w kwarcie, która skończyła się wynikiem 16:13.

Do czwartej kwarty Biało-Zielone podchodziły przegrywając 46:52. Chociaż pierwsze punkty w kwarcie z dystansu zdobyła Popovic, lublinianki przypuściły szturm. Punkty spod kosza zdobyła Gil, za 3 trafiła Morawiec. Raz jeszcze trafiła Gil zmniejszając stratę do 53:55. Po raz kolejny Biało-Zielone miały szansę objąć prowadzenie i tym razem nie zmarnowały tej szansy. Dynamiczny atak na kosz Slocum dał drużynie akcję 2+1 i prowadzenie lublinianek stało się faktem. Hala eksplodowała radością. Kolejne erupcje wywoływały udane interwencje w defensywie. Niestety lublinianki wciąż nie mogły do końca strząsnąć z siebie ofensywnej niemocy. Kolejne przygotowane rzuty nie znajdowały drogi do kosza, co w końcu wykorzystać musiały poznanianki. Te odzyskały przewagę, która raz jeszcze urosła. Po trafieniu w kontrze Carter, na niespełna 3 minuty do końca, drużyna gości prowadziła już 56:66. Margines błędu, wcześniej niewielki, teraz w zasadzie przestawał istnieć. Na szczęście zebranych w hali kibiców, Biało-Zielone rzuciły się do odrabiania strat. Pierwsze skrzypce grała świetnie dysponowana Destiny Slocum. Amerykanka trafiła lay-up w kontrze, chwilę później kolejną kontrę zamknęła trafieniem z dystansu. Niedługo później przechwyt wywalczyła Klaudia Wnorowska, a piłkę w koszu ponownie umieściła, jakżeby inaczej, Destiny Slocum. Do jednego punktu stratę zniwelowała Gatling i lublinianki przegrywały już tylko 55:56. Na 10 sekund do końca meczu lublinianki musiały przerwać grę rywalek faulem. Dwa rzuty wolne trafiła Carter. Tablica wskazywała wynik 65:68. Trener Kowalewski poprosił o czas i przygotował akcję na dogrywkę. Lublinianki wyegzekwowały ją perfekcyjnie. Piłka trafiła w ręce Destiny Slocum. Na półtorej sekundy hala zamarła, aby eksplodować radością, kiedy trafienie przecięło siatkę. Z wynikiem 68:68 drużyny podeszły do dogrywki.

W ostatnich pięciu minutach przewagi lublinianek były już ewidentne. Te szybko wywalczyły prowadzenie, którego nie oddały do końca. Błyszczała Laura Gil, której walka o piłkę wielokrotnie odsyłała ją na linię rzutów wolnych. Tam Hiszpanka wykorzystywała szanse, aby powiększać przewagę swojej drużyny. Lublinianki zwyciężyły w dogrywce 13:4, a w całym meczu 81:72.

Chociaż nie był to najlepszy mecz w wykonaniu zespołu, cieszą dwa punkty i utrzymanie perfekcyjnego bilansu w tabeli. Zespół po raz kolejny udowodnił, że nie brakuje mu woli walki, nawet jeśli spotkanie i okoliczności nie układają się po jego myśli. Znakomity występ indywidualny zanotowała Destiny Slocum, która skończyła spotkanie z 26 punktami, 8 zbiórkami i 6 asystami. 21 punktów i 8 zbiórek zapisała na swoim koncie Markeisha Gatling, 12 punktów i 14 zbiórek zanotowała Laura Gil.

Przed zawodniczkami  LOTTO AZS UMCS Lublin kolejne wyzwanie. Już w czwartek 27 listopada podejmą w Lublinie lidera grupy FIBA Eurocup Women Hozono Global Jairis. Będzie to ostatnie spotkanie fazy grupowej, którego stawką jest właśnie pierwsze miejsce w tabeli. Przed lubliniankami długie tygodnie rywalizacji prawie wyłącznie na wyjeździe. Nie możecie tego przegapić!

Początek spotkania o godzinie 18:00!

autor tekstu: Tomasz Mirski
autor zdjęć: Elbrus Studio

0
    0
    Twoje zakupy
    Twój koszyk jest pusty