W piątej kolejce bieżącej edycji FIBA Eurocup Women zawodniczki AZS UMCS Lublin mierzył się z drużyną UZKK Student Nis. Z drużyną z Serbii Biało-Zielone trzy tygodnie wcześniej spotkały się w Lublinie, gdzie triumfowały 86:62. To tylko jeden z powodów dlaczego lublinianki były faworytkami również środowego spotkania. Drużyna z Nisz jest outsiderem grupy, który w minionych meczach miał problem z nawiązaniem walki z pozostałymi drużynami. Jedynym zwycięstwem była sensacyjna victoria odniesiona dwa tygodnie wcześniej w Namur.
Biało-Zielone podchodziły więc do spotkania w roli faworyta. Największym wyzwaniem wydawało się utrzymanie koncentracji w spotkaniu z ligowym beniaminkiem w ostatnim meczu przed przerwą reprezentacyjną. Po pięciu bardzo intensywnych tygodniach jedynym co mogło odebrać lubliniankom zwycięstwo były one same.
Zmęczenie drużyny było ewidentne podczas pierwszych minut spotkania. To Serbki, przy dopingu lokalnych kibiców, rozpoczęły mecz znacznie lepiej. W ciągu pierwszych posiadań meczu lublinianki regularnie dochodziły do dobrych pozycji rzutowych, jednak piłka raz za razem wykręcała się z obręczy. To napędzało grę rywalek, które szybko odskoczyły na 9:0. Lublinianki otrzeźwiła przerwa na żądanie. W ciągu 5 minut nie straciły punktów, same zdobywając przy tym 15 kolejnych. Biało-Zielone prowadziły już 11:21 i dopiero w ostatniej minucie rywalki zmniejszyły stratę do 15:21.
W drugiej kwarcie powróciły demony z pierwszych minut. Zbyt często pojawiały się luki w defensywie lublinianek, co pozwoliło rywalkom odzyskać prowadzenie (22:21). Kolejny fragment to znowu lepsza gra AZS UMCS Lublin. Nie do zatrzymania była tego wieczoru Markesha Gatling, na którą rywalki nie miały odpowiedzi. Po kolejnym trafieniu Amerykanki lublinianki ponownie odskoczyły prowadząc dwucyfrową różnicą punktów (23:33). Podobne prowadzenie utrzymały już do końca połowy, która po punktach Laury Gil skończyła się wynikiem 38:47.
W trakcie pierwszych 20 minut gry ewidentne były przewagi talentu indywidualnego zespołu AZS UMCS Lublin. Szczególnie mocne lublinianki były pod koszem, gdzie Gatling, Gil i Stankovic nie tylko fizycznie górowały nad rywalkami. To co wymagało poprawy to z pewnością defensywa, w której lublinianki grały poniżej poziomu, do którego przyzwyczaiły nas podczas ostatnich spotkań.
W trzeciej kwarcie lublinianki utrzymywały około dziesięciopunktowe prowadzenie. Chociaż miały problem z ostatecznym odskoczeniem rywalkom, spokojnie utrzymywały bezpieczny dystans. Znakomite minuty rozgrywała bardzo dobrze dysponowana rzutowo Destiny Slocum. Wyróżnić należy również grę Klaudii Wnorowskiej, która na zmianę trafiała z dystansu i atakowała obręcz. Trzecia kwarta zakończyła się wynikiem 55:66.
Przebieg czwartej kwarty nie odbiegał znacznie od trzeciej. Lublinianki dołożyły jeszcze nieco punktów do prowadzenia i utrzymywały dystans od rywalek. Pierwsze skrzypce grały zawodniczki podkoszowe, wspierane przez Slocum oraz Wnorowską. Ostatecznie kwarta zakończyła się wynikiem 18:20, a cały mecz 73:86.
Chociaż nie był to najlepszy występ AZS UMCS Lublin, Biało-Zielone wykonały zadanie wygrywając każdą z kwart i całe spotkanie. Przed ostatnim meczem fazy grupowej FIBA Eurocup Women lublinianki zagwarantowały sobie awans do fazy play-off i pozostają w grze o pierwsze miejsce w grupie. Aby fazę zamknąć na najwyższej pozycji lublinianki będą musiały pokonać w Lublinie drużynę Hozono Global Jairis różnicą większą niż 6 punktów. Mecz zaplanowany jest na 27 listopada. Zanim do tego dojdzie, 23 listopada podejmą w Lublinie zespół Enea AZS Politechnika Poznań.
autor: Tomasz Mirski