W pierwszy weekend listopada Biało-Zielone rozegrały ostatni mecz Orlen Basket Ligi Kobiet przed przerwą reprezentacyjną. Po zwycięstwach z drużynami z Sosnowca, Bydgoszczy, Torunia i Gdyni przyszło im podejmować w Lublinie brązowego medalistę minionego sezonu – zespół 1KS Ślęza Wrocław. Po wyjazdowym meczu z mistrzem Polski z Gdyni niedzielne spotkanie było kolejnym papierkiem lakmusowym dla zespołu o medalowych aspiracjach.
Podchodząc do meczu nasz Wrocławski rywal legitymował się bilansem 3-1. Zaznał domowej porażki ze srebrnym medalistą z Gorzowa, któremu po bardzo wyrównanym meczu uległ dopiero w końcówce. W międzyczasie, podobnie jak lublinianki, wygrał jednak w Gdyni pozycjonując się wśród drużyn, które mogą w tym sezonie walczyć o najwyższe trofea.
A jak wyglądały wydarzenia w hali im. Z. Niedzieli? Należy zaznaczyć, że do sympatycznej sytuacji doszło jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Damian Rudnicki, Wiceprezes AZS UMCS Lublin, wręczył bukiety kwiatów byłym zawodniczkom drużyny, które obecnie reprezentują barwy wrocławskie; Aleksandrze Zięmborskiej, Dominice Fiszer (z d. Owczarzak), Julii Jeziornej oraz Zuzannie Kulińskiej.
Pierwsze nuty już stricte koszykarskiego koncertu zagrała inna zawodniczka z przeszłością w obydwu zespołach; Robbi Ryan. Celną trójką odpowiedziała Zięmborska, od pierwszych sekund zaznaczając dobrą dyspozycję w meczu. Przez pierwsze 5 minut drużyny wymieniały się ciosami, co trafienie zmieniając prowadzenie. Przełamanie przyszło w 6. minucie, kiedy 3 kolejne trafienia zaliczyła Ślęza Wrocław odskakując na 10:17. Na szczęście dla kibiców Biało-Zielonych przerwa na żądanie o którą poprosił trener Kowalewski przyniosła efekt. Akcję 2+1 zanotowała Gil, za trzy punkty trafiła Wojtala, raz jeszcze zapunktowała Hiszpanka i Biało-Zielone odzyskały prowadzenie (18:17). Utrzymały je do końca kwarty, która zakończyła się wynikiem 22:19.
Drugie 10 minut lepiej rozpoczęły wrocławianki. Po 2 minutach i kolejnym trafieniu Zięmborskiej zawodniczki Ślęzy odzyskały prowadzenie (24:25). Kolejne minuty przypominały te z początku spotkania, kiedy zespoły co posiadanie wyrywały sobie prowadzenie. Zespół rywalek błyszczał szczególnie w szybkim ataku. Biało-Zielone miały problem z zatrzymaniem pędzących w kontrze rywalek, często salwując się faulami. Przełamanie przyszło w ostatnich 80 sekundach kwarty. Przy stanie 34:34 dwa rzuty wolne trafiła Gatling, a celną trójkę dołożyła Slocum. Dwa punkty z linii rzutów wolnych dała swojej drużynie Zięmborska, ale raz jeszcze za 3 trafiła Slocum i lublinianki schodziły na przerwę prowadząc 42:37.
Chociaż to lublinianki wygrały tak pierwszą jak i drugą kwartę, pierwsza połowa meczu przypominała siłowanie się na rękę pomiędzy dwoma równymi sobie rywalami. W trzeciej kwarcie dało się wyczuć jednak, że wrocławskie ramię zaczyna coraz bardziej drżeć i ulegać naporowi lublinianek. Te nie pozwalały już sobie na odebranie prowadzenia, a z biegiem minut coraz wyraźniej dystansowały się od rywalek. Na 4 minuty do końca kwarty po raz pierwszy w tym spotkaniu przewaga sięgnęła 10 punktów, chwilę później było to już 12 punktów (65:53). Ostatecznie kwarta skończyła się wynikiem 72:62.
W pierwszym posiadaniu 4. kwarty Biało-Zielone potwierdziły swoją moc, kiedy kolejne punkty zespołowi dały Markeisha Gatling i Klaudia Wnorowska (76:62). Na 7 minut do końca kwarty raz jeszcze za 3 trafiła Wnorowska i lublinianki prowadziły już 81:64. Stawało się jasne, że zawodniczki AZS UMCS Lublin nie pozwolą sobie odebrać upragnionego zwycięstwa. Zawodniczki z Wrocławia odgryzały się własnymi punktami, ale kwestią czasu było, aż ich knykcie uderzą o blat. Ostatnie punkty w meczu należały do Strautmane, która trafiła z dystansu i zmniejszyła stratę drużyny do 88:74. Faktem stało się jednak pewne zwycięstwo AZS UMCS Lublin.
Papierek lakmusowy wskazał, że zbędna kwasowość drużynie nie grozi, za to coraz wyraźniej odznacza się zasadność schematów, które od wielu tygodni wdraża sztab szkoleniowy. Niedzielne spotkanie było kolejnym, w którym drużyna zaprezentowała się solidnie w obronie. Dobra defensywa skutkuje udaną ofensywą. Przyjemnie ogląda się atak pozycyjny, coraz lepiej w swoich rolach funkcjonują zebrane w zespole indywidualności. Kolejny znakomity mecz rozegrała Laura Gil, autorka 19 punktów, 11 zbiórek i 3 asyst. Hiszpanka pokazuje, jaką różnicę robi kilkanaście lat doświadczenia w grze na najwyższym poziomie. 17 punktów zdobyła Klaudia Wnorowska, po raz kolejny udowadniając jak utalentowaną jest koszykarką. 14 punktów (2/3 za 3) zdobyła Robbi Ryan, 13 punktów (3/5 za 3) i 7 asyst dołożyła Destiny Slocum.14 punktów i 6 zbiórek zanotowała Markeisha Gatling. 8 punktów i 5 asyst dała drużynie Aleksandra Wojtala.
Po niedzielnym zwycięstwie AZS UMCS Lublin jest samodzielnym liderem tabeli. Biało-Zielone są jedyną drużyną bez porażki i choć przed nimi jeszcze wiele pracy i bardzo wiele spotkań do rozegrania, na przerwę kadrową mogą udawać się w dobrych humorach. Przed nimi jeszcze ostatni przystanek. Już dzisiaj drużyna zamelduje się w serbskim Niszu, gdzie jutro zmierzy się z UZKK Student. Biało-Zielone chcą zanotować kolejne eurocupowe zwycięstwo.
Początek spotkania o godzinie 19:00, transmisja na kanaly YouTube FIBA.
autor tekstu: Tomasz Mirski
autor zdjęć: Elbrus Studio