W meczu drugiej kolejki Orlen Basket Ligi Kobiet Biało-Zielone przekonujący pokonały rywalki z Bydgoszczy.
Podobnie jak zespół lublinianek, ich niedzielny rywal to drużyna w znacznej mierze przebudowana. Nową twarz zobaczyliśmy również na ławce trenerskiej, skąd zespół prowadził Maciej Gordon. Doświadczeni kibice mogą pamiętać trenera Gordona z pracy w Polonii Warszawa oraz młodzieżowych reprezentacjach Polski. Bydgoska drużyna ponownie nosi nazwę przywodzącą na myśl okres największych sukcesów drużyny, jednak w tym sezonie ambicje drużyny są skromniejsze. Dla lublinianek niedzielny mecz był więc przede wszystkim sprawdzianem ich przygotowania i koncentracji. Na tym etapie funkcjonowania drużyny tak banalne cechy jak konsekwencja i stabilność stanowią niebanalne wyzwanie. Widzieliśmy to podczas ostatniego spotkania w ramach Eurocup, gdzie rywalki w pierwszych minutach były w stanie narzucić swój styl zmuszając Biało-Zielone do gonienia wyniku.
Na szczęście lublinianki nie powtórzyły błędu sprzed kilku dni. Chociaż Bydgoszczanki rozpoczęły mecz od celnych trafień z dystansu, zawodniczki AZS UMCS Lublin szybko narzuciły swoje warunki. Po celnym rzucie z dystansu Aleksandry Wojtali prowadziły już 26:13 stawiając tym samym rywalki w trudnym położeniu. Przewagi Biało-Zielonych wynikały przede wszystkim z agresywnej ale i mądrej defensywy, która prowadziła do wielu łatwych punktów.
W drugiej kwarcie rywalki znacznie lepiej radziły sobie z defensywą lublinianek, jednak nie w stopniu pozwalającym im odrabiać straty. Po raz kolejny dużo energii z ławki wniosła Aldona Morawiec, przejmując odpowiedzialność za zdobywanie punktów. Biało-Zielone wytraciły tempo z pierwszej kwarty, ale wciąż to one dyktowały warunki na parkiecie. Ostatecznie zwyciężyły w kwarcie 16:12 i na przerwę schodziły prowadząc komfortowo 46:30.
Niestety, trzecia kwarta przyniosła słabszą formę lublinianek. Chociaż w pierwszych minutach powiększały one przewagę, chwilę później przyszedł fragment niemocy. Biało-Zielone nie tylko nie mogły trafić do obręczy ale również gubiły piłkę, znacznie ułatwiając grę rywalkom. Na szczęście zebranych w hali kibiców lublinianki nie potrzebowały wiele czasu, aby ponownie znaleźć właściwy rytm. Przełamały niemoc i odbudowały większość ze zbudowanej w pierwszej połowie przewagi. Do ostatnich 10 minut podchodziły prowadząc 68:53.
Czwarta kwarta była postawieniem kropki nad „i”. Gra Biało-Zielonych przypominała tę z pierwszej połowy. Trener Kowalewski szeroko rotował składem, wszystkim zawodniczkom dając okazję do zaprezentowania się przed własną publicznością. Czwarta kwarta padła łupem AZS UMCS Lublin, kończąc się wynikiem 19:12. Lublinianki zwyciężyły w całym meczu 87:65.
22 punkty zdobyła Robbi Ryan, która była nie tylko bardzo skuteczna w rzutach z dystansu (5/6) ale też zaprezentowała znakomitą defensywę (4 przechwyty). Kolejny świetny mecz rozegrała Aldona Morawiec, autorka 14 punktów i 5 przechwytów. 12 i 10 punktów dołożyły odpowiedni Seehia Ridard i Dominika Ullmann.
Kolejny mecz już w czwartek 16 października, kiedy lublinianki podejmą w hali im. Z. Niedzieli zespół UZKK Student. Start spotkania o godz. 18:00. Nie może Was zabraknąć.
autor tekstu: Tomasz Mirski
autor zdjęć: Elbrus Studio